niedziela, 31 grudnia 2000

Listy do Poli (część 2)




Polu,
już tak niewiele brakuje, ze zniecierpliwieniem odliczam dni i wyczekuję zieleni w ogrodzie.
Miałam kilka dni temu przykre zdarzenie. Wracając z miasta, gdzie załatwiałam sprawunki dla pani Leny, ujrzałam Irinę. Wracała z koleżankami ze szkoły. Poczekałam na rogu licząc, że wrócimy razem. Ona minęła mnie z pogardliwą miną, a jej koleżanki głośno się śmiały. Nie sądziłam, że tak mnie potraktuje. Naprawdę codziennie w zaciszu domowym mnie wyczekuje i opowiada o chłopcach, potajemnych spotkaniach z nimi. Wyznała mi nawet, iż jeden ją pocałował. To, jak mnie potraktowała tego dnia bardzo mnie zasmuciło. W domu mnie szukała, ale nie chciałam się z nią widzieć. Ukryłam się przed nią. Pierwszy raz cieszyłam się z tego, iż dom ma tak wiele pokoi i zakamarków.
Następnego dnia przyszła do mojego pokoju. Nie była już tak śmiała jak przy koleżankach, jednak zakazała mi się z nią witać poza domem. Powiedziała, że to bardzo niegrzeczne z mojej strony nadużywać jej sympatii. Jej koleżanki gardzą ludźmi mojego pochodzenia, a ona nie chce stać się pośmiewiskiem.
Było mi naprawdę smutno. Dużo o tym myślałam i postanowiłam się dostosować. Mój idealizm jak zwykle mnie omamił.
Pani Lena zauważyła, że coś mnie gnębi, ale nie powiedziałam jej o tym. Znając jej stosunek do wnuczki, zapewne bardzo by ją obrażała za to. Nie mogłam do tego dopuścić, bo płacą mi za to, bym wszelkie konflikty łagodziła, a nie wywoływała.
I choć piszesz mi w liście, iż nie powinnam się wahać nazywać pana Mikołaja po imieniu, wiem, że nie zdobędę się na to. Nie mogę łudzić się, że w tym domu ktoś zaprzyjaźni się ze mną. Tu każdy wie kim jestem, a raczej kim nie jestem.
Pani Lena jest ponad podziałami, gardzi klasą, do której należy jej córka i zięć, jednak czy mogę jej aż tak bardzo zaufać.
Znów czuję się samotna, znów tęsknie bardziej niż powinnam. Z nadzieją oczekuję wiosny.

Oksana

Polu moja najdroższa,
nie jesteś w stanie zrozumieć, jak dla mnie ważnym było ujrzenie Ciebie. Teraz mogę góry przenosić, wciąż się śmieję i tęsknię zarazem. Pani Lena obiecała puścić mnie na wakacje do domu na tydzień. Ona rozumie doskonale, jak wiele mi dało spotkanie z Tobą, jak wiele dało mi zobaczenie się z rodziną. Moja siła płynie z Was.
I choć tu po powrocie czekała na mnie niespodzianka, jaką była chałwa od pana Mikołaja i podręcznik do nauki języka, to wciąż nie potrafię przestać tęsknić za domem, za Tobą.
Pan Mikołaj napisał krótki list: „Oksano, wciąż szczęście nie uśmiecha się do mnie, wciąż nie jest mi dane Ciebie ujrzeć. Będę w maju, może uda nam się spotkać. – Mikołaj”.
Nie wiem, co myśleć o tym, nie chce się łudzić, nie potrafię myśleć, iż jest w tych tęsknotach poważny. Boję się, że sobie ze mnie żartuje. Choć staram się nie zaprzątać sobie tym głowy, to jednak moja podświadomość wciąż to analizuje, bada.
Dużo spaceruję z panią Leną, wciąż nie potrafię uwierzyć, że stałyśmy się sobie tak bliskie.
Czytam jej bardzo dużo, ona to lubi. Dziś bardzo mnie zaskoczyła, bo zapytała o to, czy byłam już kiedyś zakochana. Powiedziałam prawdę, że nie. Ona wyznała, że gdy była w moim wieku, jej serce zostało rozdarte pomiędzy dwóch mężczyzn. Obiecała mi kiedyś o tym opowiedzieć, jednak była zbyt zmęczona tego dnia. Bardzo mnie zaintrygowała tym wyznaniem.
Irina przyszła do mnie wieczorem. Stara się bardzo, by nasze stosunki w domu były jak kiedyś. Ja udaję, iż nie pamiętam tamtego incydentu. Opowiadała o balu, jaki odbył się w domu podczas mojej nieobecności. Wspomniała o koleżance, która jest bardzo zakochana w panu Mikołaju. O tym, że wszyscy się starają, by ich zeswatać, ponieważ ojciec tej dziewczyny jest funkcjonariuszem w strukturach KGB na jednym z najwyższych szczebli. Trochę mnie tym zaskoczyła, nie wiedziałam, czym zajmuje się ich ojciec. Teraz już wiem i czuję się z tym dziwnie. Choć jestem daleka od oceniania, zważywszy że pan Longin naprawdę jest dla mnie miły, to jednak to wszystko, co się mówi na ten temat, jakoś nie pozwala mi na zaakceptowanie tego bez zastrzeżeń.
Nie miałam odwagi dopytywać się o stosunki pana Mikołaja i tej dziewczyny, bo Irina mogła by dopatrzyć się z mojej strony nadmiernej ciekawości i posądzić o to, że śmiem myśleć o jej bracie. I choć mnie to zainteresowało, udałam obojętną, co ją wcale nie zaskoczyło.
Teraz wciąż o tym rozmyślam, czy pan Mikołaj zainteresował się dziewczyną, czy w maju przybędzie po to, by spotkać się z nią. Jestem zła na siebie i na swoją łatwowierność. Muszę przestać zaprzątać sobie nim głowę.
Polu, bardzo bym chciała mieć Cię przy sobie.
Kocham Cię, Przyjaciółko najdroższa.
Oksana
Kochana Polu,
moja najdroższa, nie potrafię tego wszystkiego pojąć, nie wiem, czy uda mi się to Tobie logicznie przekazać.
Wciąż nie wiem, czy to naprawdę się stało.
W domu często pojawia się dziewczyna, Dalia. To ona jest zainteresowana bratem Iriny.
To ładna dziewczyna, pięknie ubrana, o manierach wielkiej arystokratki. Próbowała zaprzyjaźnić się z panią Leną, najwidoczniej ktoś jej podpowiedział, jak bardzo ważną postacią jest dla wnuka.
Próbowała zabrać moją podopieczną na spacer, jednak starsza pani jej na to nie pozwoliła. Przez kilka dni próbowała przyłączyć się do naszych wyjść. Pani Lena ignorowała ją zupełnie, nie wypowiedziała ani jednego słowa do dziewczyny. Natomiast gdy tamta się oddalała, nasze rozmowy były takie jak zawsze. Zapytałam dyskretnie, co jest powodem, że tak traktuje dziewczynę. Pani Lena powiedziała, że to mężczyźni powinni zdobywać, a nie kobiety. Dodała też bardzo cicho, czego udałam, że nie słyszę, iż pan Mikołaj gardzi jej pochodzeniem, jak i ona.
W domu zaczęły się przygotowania do przyjazdu pana Mikołaja. Dalia bardzo w tym wszystkim się udzielała.
Pani Lena poprosiła, by nas odwieziono do domku w lesie. Trochę mnie tym zasmuciła, bo nie ukrywam, że liczyłam na spotkanie z panem Mikołajem. Obawiałam się, iż gotów pomyśleć, że celowo go unikam. Potem spojrzałam na Dalię śmiejącą się w ogrodzie z Iriną i przestałam się łudzić, iż zauważy moją nieobecność. Może mając przy sobie tak piękną dziewczynę, zostawi mi w chwili roztargnienia chałwę, na tyle tylko powinnam liczyć.
Maj jest przepiękny. Pobyt w domku letniskowym był także wspaniały. Pewnego dnia, gdy pani Lena spała, ja rysowałam siedząc po turecku na tarasie. Nagle podjechało czarne auto. Wysiadł z niego pan Mikołaj. Nie mogłam uwierzyć, że jednak przyjechał. Choć zakładałam, że powodem tego jest babka, to nie potrafiłam się nie uśmiechnąć. Nie pozwolił mi jej budzić. Oglądał moje rysunki. Był zaskoczony moją pasją, poprosił bym mu jeden z nich sprezentowała. Byłam bardzo wzruszona, oczywiście że to zrobiłam. Pytał o mój pobyt w domu. Mówiłam o naszych spotkaniach, o rozmowach nad rzeką do rana. Znów poprosił, bym wypowiedziała jego imię. Polu, wypowiedziałam je i obiecałam mu już zawsze mówić do niego: Mikołaj. Długo spacerowaliśmy po parku z panią Leną. Ona przy wnuku staje się bardzo spokojna. Wpatruje się w niego z dumą i wzruszeniem.
Wieczorem przed odjazdem dał mi prezent. Oczywiście chałwę i wiersze, piękne wiersze.
Zapytał, czy może myśleć o mnie jak o swojej przyjaciółce. Naprawdę tym mnie poruszył, nie śmiałam mu odmówić. Jestem niesłychanie poruszona tą prośbą. Jestem szczęśliwa, że na tym mu zależy. Mało spałam, wciąż z rozrzewnieniem wspominałam cały dzień, nie potrafiłam oczekiwać większego szczęścia.
Gdy kolejnego dnia przyjechał, czułam jak świat wiruje wokół mnie.
Nie uwierzysz, o co mnie zapytał. Nie mogę pojąć dlaczego właśnie o to, ale spytał, czy widziałam morze, czy widziałam zachód słońca nad nim. Gdy szczerze wyznałam, że nie widziałam, on niespodziewanie obiecał mi je pokazać. Namówił babkę, której ten pomysł bardzo się spodobał. Latem mamy jechać do Bułgarii. Polu, zobaczę morze! Nie potrafię tego wszystkiego zrozumieć. Tak wszystko się przedziwnie poukładało.
Pani Lena zdaje się być uradowana, moją przyjaźnią z Mikołajem, bardzo nam sprzyja. Nawet sama sugeruje, byśmy w czasie gdy ona drzemie, poszli na spacer.
Mikołaj jest niezwykłym mężczyzną. Bardzo lubi jak mu opowiadam o moim domu, o Tobie, o rodzinie.
Wróciłyśmy do domu dzień po jego wyjeździe. Było mi smutno, jednak i tak dostałam więcej, niż kiedykolwiek mogłam oczekiwać.
Dalia nie wyglądała na szczęśliwą tak, jak i Irina. Nie dziwiłam się ich zachowaniu, zważywszy na to, że Mikołaj dnie spędzał z nami.
Irina przyszła do mojego pokoju i starała się dowiedzieć, co robił Mikołaj, gdy nas odwiedzał. Okłamałam ją. Powiedziałam, że dnie spędzał z babką, że nie uczestniczyłam w ich spotkaniach, spacerach. Wypytywała, czy nie podsłuchałam może, czy nie wspominał o jakiejś kobiecie. Udałam oburzoną, że o coś takiego mnie posądza.
Gdy następnego dnia pani Lena zapytała mnie powód wizytę Iriny u mnie w pokoju, wyznałam jej prawdę. Przyznałam się do tego, iż ją okłamałam. Pani Lena głośno się zaśmiała. Wyznała, że od początku widziała we mnie potencjał. Gdy powiedziałam, że nie rozumiem, powiedziała, że mam instynkt, że potrafię się nim prawidłowo posługiwać.
Polu, jestem szczęśliwa. Tęsknię za Tobą, tęsknię za domem, ale też tęsknie za Mikołajem.
Polu, boję się zatracenia w uczuciach.
Oksana
Polu,
ten list nie będzie o Mikołaju, ten list nie będzie o mojej tęsknocie, ten list będzie o miłości i cierpieniu.
Poznałam największą tajemnicę pani Leny. Historię, której nie poznał przede mną nikt.
Opowiedziała mi ją.
Pani Lena pochodziła z bardzo inteligentnej i zamożnej rodziny. Ojciec był pisarzem, matka lekarką. Dbali o to, by zarówno ona, jak i jej siostra dostały jak najlepsze wykształcenie. Pani Lena uczyła się angielskiego i francuskiego. Miały z siostrą guwernantkę, która czuwała nad ich postępami. Pani Lena miała chłopca, Borysa. Zaręczyli się, jednak ze ślubem musieli poczekać, ponieważ była wojna. Borys zaciągnął się do wojska. Rodzice wywieźli swoje córki do rodziny, pod Paryż, chcąc je uchronić przed straszliwą wojną.
Pragnęła poślubić Borysa, ale wojna wciąż nie kończyła się. Dostawała listy, jednak wciąż się zamartwiała. Wszystko przecież mogło się wydarzyć. Stało się. Listy od Borysa przestały dochodzić, a ona odchodziła od zmysłów. Na szczęście jej rodzicom udało się ustalić, że Borys jest w niewoli.
Poznała amerykańskiego żołnierza, Oskara. Był od niej starszy o dwa lata, miał wiele odznak i wciąż się do niej uśmiechał. Pozwoliła mu zaprosić się na lody. Uwierzyła w jego szczerość. Powiedziała mu, kim jest. Zapytała, czy mógłby jej pomóc. Oskar przyrzekł jej wsparcie. Spotykali się pod pozorem randek, jednak ich spotkania nimi nie były. Przez Oskara odnalazła Borysa. Amerykanin zadbał o to, by jej narzeczonego przeniesiono w bezpieczne miejsce, gdzie miał pozostać do końca wojny.
Przyjaźń z Oskarem wciąż się rozwijała. Kończyła się wojna. Żołnierze zaczynali wracać do swojego kraju, do swoich domów, ale nie on. Każdego wieczoru dziękowała za kolejny dzień, jaki mogła spędzić z Oskarem. On wyznał jej miłość. Błagał, by pojechała z nim do jego kraju, by została jego żoną. Nie oszukiwała się, pokochała go bardzo i była gotowa na ten krok. Wtedy dostała wiadomość od matki, że Borys wrócił, że jest ranny. Darzyła Oskara prawdziwie wielkim uczuciem, jednak dała słowo Borysowi, nie mogła teraz uciec. Patrzyła, jak jej ukochany wsiada do pociągu, jednak nie mogła pójść za nim. Wyznała, że wciąż się budzi i widzi jak ten zdejmuje czapkę, zaczesuje ręką jasne włosy i z trudem powstrzymuje łzy, w swoich brązowych oczach. Wróciła do Borysa. Wzięli od razu ślub. Borys nie był Oskarem, co uzmysławiał jej każdego dnia. Po doświadczeniach wojennych stał się zupełnie innym człowiekiem: zimnym, agresywnym. Zaczął pić.
Pani Lena nie miała kontaktu z Oskarem od chwili, gdy odprowadziła go na pociąg.
Kilka lat po wojnie idąc z matką przez miasto jej świat nagle do jej gorzkiego życia powrócił Oskar. Choć minęło kilka lat, rozpoznała go od razu. Z daleka udawał, że jej nie poznaje, jednak w jego oczach odczytała, że nie mogą się razem pokazać. Gdy odchodziła, jeden z jego towarzyszy do niej podbiegł, podając kartkę, na której widniała tylko godzina i nazwa miejsca. W parku uświadomili sobie, że przez ten cały czas ich uczucie nie osłabło. Oskar był w Moskwie służbowo, jednak wciąż ją namawiał, by z nim wyjechała. Była nieszczęśliwa w małżeństwie, nic ją nie trzymało w kraju. Spotykali się w tajemnicy przez cały czas, gdy on był. Po powrocie do siebie miał zorganizować dla niej ucieczkę z kraju, od męża, który ją bił, często gwałcił. Wtedy okazało się, że jest w ciąży, nie mogła w tym stanie uciekać. Potem wybuchła wielka światowa panika, gdy nastąpił krach na giełdzie w Ameryce, nic nie było pewne. Urodziła panią Swietłanę.
Cały czas była w kontakcie z Oskarem, który wciąż żył nadzieją, że będą razem. Potem wybuchła kolejna wojna. Ich kontakt się urwał. Przez ten czas Oskar wciąż starał się ją odnaleźć i pewnego dnia dostała od niego list.
Odezwała się do Oskara, by jej pomógł. I choć był gotów ją ściągnąć do siebie, ona zrezygnowała. Oskar wyznał, że ożenił się. Pisał, że czekał na nią ponad dziesięć lat, że wciąż ją kocha, że nie potrafi zapomnieć. Nie pojechała, nie chciała żyć w jego kraju bez niego. Na nowo nawiązali przyjaźń, wysyłała do niego dziesiątki listów.
Napisał w którymś liście, że odszedł od żony, że na nią czeka. Znów była gotowa na ucieczkę. Wtedy okazało się, że jej ciało zaczyna niedomagać, że za kilka lat będzie musiała chodzić o kulach, że starość spędzi na wózku. Nie chciała, by Oskar widział ją w takim stanie . Po rodzicach został jej duży dom. Zamknęła się w nim, odcięła od świata i jedyne czym żyła tak naprawdę była córka i troska o jej przyszłość. Czekała aż dziewczyna skończy studia.
Oskar dowiedział się o jej chorobie, nalegał by do niego przyjechała. Uparła się i została w kraju. Pragnęła jednak, by Swietłana tam wyjechała, by jej życie było łatwiejsze, bezpieczniejsze. Córka zadecydowała inaczej. Związała się z Longinem, młodym milicjantem, który szybko piął się po szczeblach kariery, stając się jednym z najważniejszych funkcjonariuszy KGB. Pani Lena nienawidzi ich praktyk i polityki terroru, jaką prowadzą. Nie potrafiła wybaczyć córce, że wzgardziła szansą, jaką miała przed sobą.
To bardzo smutna opowieść. Bardzo się wzruszyłam, słuchając tego wszystkiego. Zapytałam, czy to, że tak bardzo kocha wnuka, jest spowodowane tym, że ma on jasne włosy i brązowe oczy.
Uśmiechnęła się i powiedziała, że Mikołaj to wyjątkowe dziecko, że jej nigdy nie zawiódł, że jest dużo mądrzejszy niż jego matka i siostra.
Zapytałam, czy nadal ma kontakt z Oskarem. Nie uwierzysz, ale ma. Powiedziała, że czasami przez tydzień zapisuje pojedyncze słowa, jej paraliż bowiem bardzo ją ogranicza, a ja wysyłam listy. Adres na liście to numer jego skrzynki. On pisze częściej. Wciąż ją zapewnia o swojej miłości.
Polu, czy to nie smutna historia?!
Kocham Cię.
Oksana
Polu,
bardzo Ci gratuluję!
Moja kochana, to cudowna wiadomość, bardzo mnie poruszyłaś. Cieszę się Twoim szczęściem. Być szczęśliwie zakochanym to spełnienie. Wierzę, że Igor będzie dla Ciebie cudownym mężem. Bardzo bym chciała zobaczyć Twój pierścionek i jak mniemam lśniące oczy. Polu, moja najdroższa, oczywiście, że pojawię się na Waszym ślubie i będę Twoim świadkiem. Przełożę moją wakacyjną wizytę na wrzesień, by móc uczestniczyć w przygotowaniach do tego wielkiego dnia.
Z początkiem lipca jadę nad morze z panią Leną. Wuj ma nas tam zawieźć. Irina chciała z nami pojechać, ale pani Lena nie zgodziła się na to. Trochę mi żal Iriny, ona nie potrafi zrozumieć, dlaczego babka tak bardzo kocha jej brata, a ją nienawidzi. Czasami się mnie o to pyta, ale przecież nie mogę jej powiedzieć, że dlatego iż jej włosy są ciemne, a oczy jasne. Przecież o miłości nie mogą decydować tak nieistotne szczegóły, chyba że jest się panią Leną, która straciła swoją największą miłość, która nie była szczęśliwa, której ciało nie pozwala nawet korespondować swobodnie z ukochanym.
Polu, jeszcze raz serdecznie gratuluję. Może uda mi się napisać list z wakacji, jeżeli nie, odezwę się zaraz po powrocie.
Cieszę się Twoim szczęściem.
Oksana  
Moja Polu najukochańsza,
nie jem, nie śpię, śmieje się, płaczę i boję.
Zacznę od początku.
Bułgaria jest piękna, morze jest cudowne, a zachód słońca czymś niezapomnianym.
Od samego przybycia czekały na nas niespodzianki. W hotelu spotkałyśmy Richarda. Czy coś bardziej nieprawdopodobnego mogło nam się przytrafić. Pani Lena bardzo się ucieszyła na jego widok. Wiele godzin spędziła w jego towarzystwie, na co on ochoczo przystał, przez co ja miałam czas na zwiedzanie, plażowanie i rysowanie. Pochwalił moje postępy w języku angielskim. Miał ze sobą kilka książek, które mi sprezentował. Opowiadał mi dużo o swoim kraju, prostszym życiu, jakie tam każdy wiedzie. Zapytałam go, czy słyszał kiedyś na żywo Elvisa Presleya i wiesz co mi powiedział? Polu, on go poznał, ściskał jego dłoń, jadł wspólnie z nim kolację. Obiecał mi przysłać autograf. Polu, czy to nie jest niesamowite, poznać człowieka, który zna naszego idola? Po tej opowieści nie miałam obaw przed mówieniem mu po imieniu, stał się mi bliski.
Polu jeżeli pojawienie się Richarda było wielkim zaskoczeniem, to stało się coś więcej. Przyjechał do nas Mikołaj. Tak bardzo mnie to ucieszyło. Byłam bardzo podekscytowana, wzruszona i przeszczęśliwa. Pani Lena wręcz zmuszała nas, byśmy wieczory spędzali wspólnie. Spacerowaliśmy, rozmawialiśmy, byliśmy nawet na tańcach. Poprosił mnie, bym przy nim rysowała, wyznał, że uwielbia patrzeć na mnie, gdy to robię. Uświadomiłam sobie, że jestem w nim zakochana, bardzo. Poprosiłam, by mi coś zaśpiewał, a on się zawstydził. To było bardzo zabawne dla mnie, śpiewa przed tysiącami ludzi, a wstydził się zaśpiewać przede mną jedną.
Poszliśmy popatrzeć na zachód słońca, było pięknie, ciepło, jednak on był bardzo zamyślony. Zapytałam, co go trapi. Wyznał, że pokochał pewną dziewczynę. Polu zabrakło mi tchu, miałam łzy rozpaczy w oczach. Powiedział, że jest wyjątkowa, niepowtarzalna i że choć zwiedził cały świat, ona niczym księżniczka na ziarnku grochu czekała na niego w domu. I wiedziałam już o kim mówi. Zrozumiałam, że chodzi o Dalię, piękną dziewczynę z dobrego domu. Zapytałam z największym trudem, dlaczego w takim razie jest smutny. On powiedział, że boi się, iż ona go odrzuci, nie będzie go chciała. I choć w głębi marzyłam, by go nie chciała, czułam się bardzo zraniona, to przypomniałam sobie, że przecież obiecałam mu przyjaźń, nic więcej i teraz musiałam na nią się zdobyć. Powiedziałam, że skoro zapałał uczuciem do dziewczyny, zapewne jest to wyjątkowa osoba, ponieważ on jest wyjątkowy i nie podejrzewam, by ulokował uczucia w kimś tego niewartym. I wtedy powiedział do mnie: „Powiedz mi to w takim razie Oksano.” Nie zrozumiałam go zupełnie i zapytałam: „Ale co mam Ci powiedzieć?”
Zapytał mnie:
„Czy ty też mnie kochasz.”
Polu czy potrafisz to pojęć, zrozumieć, uwierzyć? Ja nie potrafię.
Nie jestem w stanie sobie przypomnieć, w jaki sposób mu to powiedziałam. Pamiętam tylko jego usta, przyspieszony oddech. Polu jestem zakochana, kocham i on również mnie kocha.
Jedyne co mnie niepokoi, to co będzie dalej?
Rano przy śniadaniu powiedział babce, że wyznał mi miłość, a ja go nie odtrąciłam. Pani Lena miał łzy w oczach. Richard zaprosił nas z tej okazji na uroczysty obiad, zapraszał ponownie do swojego raju, przekonywał, że tam żyje się łatwiej, inaczej. Jednak nie byłam w stanie go słuchać, czegokolwiek zapamiętywać, gdy dla mnie każde miejsce na ziemi, nawet Sybir nabierało zupełnie innego znaczenia, gdy Mikołaj trzymał moją dłoń.
Polu, jestem już w domu i nie mam pojęcia, co będzie dalej, jak to będzie. Jedyne co wiem to to, że żyć bez niego nie będę w stanie.
Polu teraz wiem, co znaczy kochać i być kochaną.
Tak bardzo czuje się z Tobą zjednoczona.
Polu, kocham Cię.
Oksana

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz