niedziela, 31 grudnia 2000

Listy do Poli (część 4)




Polu,
jestem po wakacjach. Było cudownie, jednak nie wszystko ułożyło się idealnie, jak planowaliśmy. Tobie mogę to wszystko wyznać.
Zacznę od początku.
Pierwszy tydzień byliśmy sami: ja, mój mąż i babka Lena. Ogromne wzruszenie mnie ogarnęło, bo przecież niespełna rok wcześniej w tym miejscu Mikołaj wyznał mi miłość. Każde miejsce, każdy skwer miał dla mnie wartość sentymentalną. Tu nie musimy się nikogo krępować, przed nikim ukrywać. Z dumą zakładałam obrączkę. Mikołaj zaskakiwał mnie każdego dnia, każdym słowem, gestem. Choć jest moim mężem, potrafi swoimi wyznaniami mnie zawstydzić. Wciąż nie potrafię uwierzyć w swoje szczęście.
Przyjechał Richard. Przywiózł mi farby i pędzle do malowania. Nie mogłam w to uwierzyć, z radością go uściskałam.
Polu, Richard jest od nas o wiele starszy, nie pytałam go o wiek, ale podejrzewam, że ma około czwartej dekady, jeśli nie więcej. Nosi obrączkę, lecz nigdy nie pojawił się z żoną, jak też o niej nie wspomina. Do tej pory mnie to nie zastanawiało, nie trapiło. Richard zaczął mnie niepokoić swoim spojrzeniem. Gdy rysowałam na tarasie, intensywnie mi się przyglądał. Udawałam, że tego nie dostrzegam, że nie widzę, jak patrzy na mnie. Przecież nie powinien, jeśli ma szacunek dla Mikołaja.
Gdy Mikołaj poszedł z babką na spacer, on przyszedł do mnie. Siedzieliśmy na zewnątrz, nie okazywałam niepokoju. Richard poprosił mnie o pukiel moich włosów. I choć próbowałam dociec, czym spowodowana jest nietypowa prośba, on milczał. Powiedział tylko, że to dla niego będzie miało wielką moc, znaczenie. Nie zgodziłam się, jednak wciąż o tym rozmyślałam. W ostatni dzień w łazience ucięłam długi pukiel moich kręconych, kasztanowych włosów. Schowałam go do pudełka i dałam mu na pożegnanie.
Był wzruszony. I choć nic się nie wydarzyło, nie padły żadne słowa, których nie chciałam usłyszeć, pragnę go więcej nie widzieć. Choć tak wiele miłych rzeczy dla mnie zrobił, jakoś przestałam mu ufać. Nie chcę, by pisał listy, by się kontaktował z babką. Chcę go wyrzucić z mojego życia. Jednak obawiam się, że nie będzie to do końca tak proste. Babka Lena i Mikołaj uważają go za przyjaciela. Do tej pory również go za takiego uważałam, teraz zaczynam się go obawiać. Pewnie zastanawiasz się, po co w takim razie dałam mu pukiel. Polu nie wiem, naprawdę tego pojąć nie umiem, ale on tak bardzo o to prosił, że się złamałam. Nie powiedziałam o tym słowa ani Mikołajowi, ani babce.
Polu wiem, że nic tak naprawdę się nie stało. Jednak jego wzrok, to, jak na mnie patrzył do dziś mnie prześladuje w snach. To było niestosowne, nielojalne. I wciąż się zastanawiam, czy popełniłam błąd, ofiarowując mu pukiel na pożegnanie.
Oksana
Polu,
to nieprawdopodobne, niesamowite. Spodziewam się dziecka. Jestem tak bardzo szczęśliwa. Mikołaj wciąż się mną opiekuje i pilnuje, bym się nie przemęczała, bym się nie denerwowała.
Polu, będę matką, będę miała dziecko. Czy to nie jest najpiękniejszy prezent?
Babka płakała z radości przez cały wieczór. Rodzice Mikołaja natomiast są przerażeni. Teraz to już raczej nie uda im się ukryć faktu, że ich syn ożenił się ze mną. Mikołaj zaproponował, by letni dom ocieplić, przez co moglibyśmy w nim mieszkać przez cały rok. Ochoczo na to przystali, łudząc się, że uda im się w ten sposób ukryć powiększenie się naszej rodziny.
Mikołaj przez całe dnie razem z babką wymyślają imiona. Ja się nie odzywam w tej kwestii. Wiem jedno, jeżeli będzie to syn, dam mu na imię Oskar, by uczcić miłość. Polu, wciąż jestem wzruszona, gdy widzę Mikołaja idącego na pocztę z listami babki, gdy widzę jej błysk w oczach, gdy dostaje odpowiedź. Każdego dnia dziękuję, że moja miłość jest spełniona.
Polu, Mikołaj zaproponował, byś nas odwiedziła. Była bym naprawdę przeszczęśliwa, gdyby udało Ci się u nas zagościć.
Oksana
Polu,
tęsknię za naszymi długimi rozmowami, spacerami każdego dnia. Byłaś dla mnie niezwykłym prezentem. Twoja obecność była dla mnie cudownym przeżyciem.
Babka Lena również bardzo ciepło wypowiada się o Twoim pobycie.
Polu, mam wielką nowinę, mój wielki brzuch jest spowodowany tym, że noszę w sobie dwoje dzieci. Gdy to już wiem, cieszę się podwójnie, jak i oszczędzam się poważnie. Lekarz kazał mi leżeć, ale znasz mnie: to niewykonalne. Mikołaj nie wyjechał z chórem, wciąż opiekuje się mną i pilnuje, bym odpoczywała. Wczoraj przez cały wieczór rysowałam, jednak on i tak uważa, że nie powinnam. Dziś listonosz dostarczył list od Richarda, adresowany dla mnie.
Poczułam obawę przed jego odczytaniem, tym bardziej, iż byli przy mnie babka i Mikołaj.
Gdy się denerwowałam moje dzieci razem ze mną, kopały niemiłosiernie. Otworzyłam kopertę i odczytałam na głos. Richard bardzo uprzejmie i serdecznie gratulował nam, iż zostaniemy rodzicami. Przysłał mi zdjęcie, na którym siedzi z Elvisem i jego nową kobietą w ogrodzie. Polu wysyłam ci tę fotografię, nie mam ochoty patrzeć na Richarda, a Ty bez uprzedzeń będziesz mogła patrzeć na naszego idola.
Nie wyobrażasz sobie, jak bardzo za Tobą tęsknię.
Oksana
Polu,
jesteś ciotką, dwunastego maja na świat przyszły moje dwie córeczki. Nina i Natasza, takie daliśmy im imiona. Siedzę przy ich łóżeczku i patrzę, jak bardzo są piękne. Tak bardzo podobne do ojca, kruche i delikatne. Nie jestem pewna, ale zdaje mi się, że mają moje kasztanowe włosy.
Polu nie sądziłam, że bycie matką jest tak cudownym przeżyciem.
Siedzimy w trójkę i wciąż się w nie wpatrujemy. Babka zakochała się w nich tak bardzo jak i my. Nikogo z nas nie obchodzi to, że nikt się nimi nie interesuje, nie odwiedza nas.
Dziś je narysowałam, gdy spały. Wysyłam ci ich obrazek i wyczekuje dnia, w którym się u nas pojawisz, byś mogła je ujrzeć.
Jutro jest wesele Iriny, jednak Mikołaj nie chce się na nim pojawić.
Polu, obiecaj, że nas odwiedzisz.
Napisałam do rodziców, wyczekuę również ich wizyty.
Polu one są tak niewinne i śliczne, są nasze. Zapłacę każdą cenę, by tylko były szczęśliwe, by były ze sobą blisko. Pragnę, by były dla siebie tym, kim my jesteśmy dla siebie, moja kochana. Bo przyjaźń to największa wartość.
Oksana
Polu,
bardzo dziękuje Ci za tygodnie, jakie u nas spędziłaś. Tak bardzo było mi smutno, gdy wyjeżdżałaś, tak pragnęłam Ciebie zatrzymać przy sobie na zawsze. Wiem, że wracasz do swojego świata, życia, ukochanego męża, a jednak samolubnie pragnę mieć Ciebie na zawsze.
Dziewczynki rosną, są śliczne i mądre. Choć są jeszcze tak małe, zauważam ich odrębne charaktery. Natasza jest delikatniejsza, wrażliwsza. Nina jest silna i odważna, śmielsza jednak. W nocy wtula się w siostrę, dopiero wtedy spokojnie śpi. Są jak dwie krople, bardzo ze sobą związane, zżyte. Natasza ostatnio nam się rozchorowała, niestety musiała dostać kilka zastrzyków. Polu to nieprawdopodobne, ale w czasie gdy Mikołaj był z Nataszą u lekarza, Nina płakała z bólu. Nie mogłam w to uwierzyć, jednak ona płakała pokazując, że boli ją pupa. Mikołaj powiedział, że Natasza nawet nie zakwiliła.
Babcia Lena kocha je tak bardzo, jak Mikołaja.
Wieczorem, gdy Mikołaj śpiewa dziewczynkom na dobranoc, siedzę z babką i podsłuchujemy go. On wciąż nie śpiewa przy mnie, wciąż się krępuje, czy to nie jest zabawne?
W ogóle nie mamy czasu, by myśleć o tym, że nikt z dużego domu nami się nie interesuje. Cieszymy się, że żyjemy na uboczu z dala od tego wszystkiego.
Irina wyjechała z mężem. Była się pożegnać przed wyjazdem, jednak wciąż jest chłodna i zdystansowana. Na dziewczynki nawet nie spojrzała.
Polu kochana, tęsknie za Tobą bardzo. Pamiętaj, że zawsze jesteś u nas wyczekiwanym gościem, upragnionym.
Oksana
Kochana Polu,
bardzo Cię przepraszam, że tak rzadko piszę, ale naprawdę mam mało czasu. Odkąd dziewczynki zaczęły chodzić, mam oczy wokół głowy. Nie mam chwili wytchnienia. Mikołaj wyjechał w trasę, jesteśmy same z babką Leną, jednak ona nie jest w stanie ich upilnować.
Musisz koniecznie nas odwiedzić i zobaczyć jak pięknie rosną. Mają w sobie tak wiele siły, radości i energii do rozrabiania. Nina jest bardziej psotna. Natasza jest spokojniejsza, ale zawsze ulega siostrze. Nierozłączne są przez całe dnie, jak i w nocy. Nina wciąż przez sen wtula się w siostrę. Mikołaj namawia nas na wakacje, jednak nie sądzę, iż odpoczynkiem będzie dla nas bieganie za dwiema dziewczynkami po plaży. Ponadto obawiam się odwiedzin Richarda, nie chcę się narażać na jego towarzystwo.
Wyczekuję odwiedzin mojej mamy, która obiecała nam pomóc w czasie nieobecności Mikołaja.
Polu, pozdrawiam Ciebie gorąco.
Oksana
Polu
Pod koniec września Mikołajowi udało się namówić nas na wakacje. Tak bardzo chciał, by dziewczynki zobaczyły morze. Ponadto babka trochę zaniemogła, wiec pomyśleliśmy, iż morskie powietrze lepiej na nią wpłynie. Wiedząc, że wyjazd jest przygotowany w zasadzie w ostatniej chwili, jechałam chętnie, sądząc, iż Richard raczej nas nie będzie niepokoił. Znaczy się dokładnie mnie. Jak bardzo byłam w błędzie! Czekał na nas w hotelu. Miał dla mnie w prezencie książki, farby i pędzle. Miał piękne maskotki dla Nataszy i Niny, które od pierwszej chwili go pokochały. Był uprzejmy, grzeczny, nie nastawał na mnie zbytnio. Tylko czasami przyłapywałam go na ukradkowym zerkaniu w moja stronę. Polu, jego uwaga w zupełności skupiała się na moich córkach. Pochłaniały całą jego uwagę. Wieczorami rozmawiał z babką Leną. Jeden wieczór mnie zaniepokoił, gdy babka się zdenerwowała tak bardzo, że musieliśmy ją uspokajać proszkami, miała bardzo wysokie ciśnienie. Nie powiedziała, co było przyczyną takiej reakcji.
Richard wciąż głaskał dziewczynki po ich kasztanowych główkach, wciąż patrząc na nie uśmiechał się tajemniczo.
Mikołaj jeden wieczór spędził z Richardem, nie chciał mi powiedzieć, o czym rozmawiali.
Pierwszy raz coś przede mną ukrywał. Siedział zamyślony cały następny dzień. Byłam zła na Richarda, bo jednego dnia bardzo zdenerwował babkę, innego mojego męża.
Richard wyjechał wcześniej, dzięki czemu mogłam ze spokojem wypoczywać, choć przy moich córkach ciężko tego dokonać. Z każdym dniem widzę, jak bardzo są od siebie różne pod względem charakterów. Nina jest uparta i niezależna. Wszystko ją interesuje, nie boi się nikogo. Natasza zachowuje dystans, dopiero gdy porozumieją się w swoim magicznym języku i Nina przekaże jej, że kontroluje sytuację, ta się jej poddaje.
Wczoraj pokazałam im zachód słońca. Natasza wpatrywała się z natchnieniem, a Nina tańczyła z radością.
Powoli zaczynają mówić. To naprawdę zabawne temu się przysłuchiwać. Nina zaczyna śpiewać na dobranoc, tak jak robi im to Mikołaj. Mruczy cichutko wtulona w siostrę, a gdy się pojawiam, milknie. Wczoraj oglądaliśmy wieczorem w świetlicy film „Czarnoksiężnik z krainy Oz”, Nina zapamiętała melodię tak bardzo, że nawet Mikołaja tym zaskoczyła. Przez całą drogę powrotną nuciła melodię.
Jesteśmy w domu. Piszę list do Ciebie, Mikołaj śpiewa im na dobranoc właśnie tę piosenkę, a Nina próbuje mu wtórować.
Polu tak bardzo kocham moją rodzinę.
Oksana
Polu moja najdroższa,
wciąż się śmieję i płaczę z radości. Moje córki są moją dumą i rozkoszą, każdego dnia. Choć na dworze robi się zimno, ja wstaję podekscytowana z niecierpliwością, oczekując czym mnie tego dnia zaskoczą.
Nina jest urodzoną artystką, wciąż śpiewa i tańczy. Natasza ostatnio interesuje się moimi pędzlami. Wyciągnęła z szafki farby, które dostałam w prezencie od Richarda i choć były drogie, nie było mi ich nawet przez chwilę ich szkoda. Z czystym sumieniem obserwowałam jak moja córka nimi się bawi. Nina przez chwilę dołączyła do siostry, jednak bardzo szybko się znudziła.
Coraz bardziej niepokoi mnie stan babki. Dużo śpi, nawet jak na nią. Często jest nieobecna, odpływa w zamyśleniu, ciężko oddycha.
Mikołaj został w domu, nie chcąc nas zostawiać samych, choć nie mówi tego widzę że również niepokoi się o babkę.
Tak bardzo nie mogę się doczekać Twojego przyjazdu, wizyty tak już niedalekiej. Odliczam dni w wytęsknieniu.
Oksana
Polu
Tak bardzo dziękuję Ci za wizytę i pomoc.
Wysyłam fotografie z Twojego pobytu.
Dziewczynki wciąż Ciebie wypatrują, zwłaszcza Nina. Uwielbia być w centrum zainteresowania, a uwaga, jaką jej poświęcałaś była dla niej bardzo ważna.
Już niebawem będą miały dwa latka, a mi się wydaje, że minęło tylko kilka dni.
Mieszkamy w dużym domu. Babka coraz bardziej niedomaga, słabnie, tracimy z nią kontakt. Potrzebujemy lekarza. W domu jest telefon, zawsze możemy z niego korzystać, a teraz jest to bardzo ważne.
Czasami wykrzykuje imię swojego ukochanego. Boli mnie serce, gdy słyszę rozpacz w jej głosie.
Wczoraj była przytomna prawie przez cały dzień, byłyśmy na długim spacerze z dziewczynkami. Wieczorem zmagała się ze swoim kalectwem, tak bardzo chciała napisać kilka słów do niego. Zaoferowałam się, że napiszę, ale powiedziała, że musi sama. Nie chce nawet, by Mikołaj tonapisał. Obawiam się najgorszego, że to ma być jej pożegnanie, ostatnie słowa. Wierzę, że dopóki tego nie dokona, będzie walczyć. Wiem, że nie da rady. I choć tak bardzo mi jej żal, nie potrafię z nią się rozstać.
Dziś cały dzień śpi. Zbyt długo walczyła, była wycieńczona po tym wszystkim, czego i tak nie udało jej się dokonać.
Mikołaj bardzo przeżywa to, co dzieje się z ukochaną babką.
Polu, tak bardzo się o nią martwię, dała mi tak wiele. Dała mi wszystko.
Oksana
Polu,
czytałam wszystkie Twoje listy, jednak uwierz, nie byłam w stanie na nie odpowiadać.
Wiem, że minęło wiele miesięcy, że bardzo się niepokoiłaś.
Na początku października będę u rodziców, błagam, byśmy tam się spotkały.
Mikołaj wysyła mnie z dziewczynkami na wieś. U nas w domu w tym czasie będzie kongres najwyższych funkcjonariuszy KGB.
Babka żyje, jest coraz słabsza, ale nie napisała jeszcze swojego ostatniego wyznania, naiwnie wierzę, że ono trzyma ją przy życiu.
Polu proszę spotkajmy się, musimy porozmawiać.
Oksana

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz