niedziela, 31 grudnia 2000

Rozdział 10 - Pierwsze kroki

Nowe rozbijało codzienność Doroty. Nie potrzebowała wiele snu, wstawała bez budzika. Wstąpiły w nią ogromne siły i zdawały się być one niewyczerpalne. Wciąż się uśmiechała, nawet do swojego odbicia, które nagle przestało ją deprymować. Widziała zaskoczone spojrzenia Antka, ale nie ujawniała, co jest powodem jej nowego ja. Z niecierpliwością wyczekiwała wieczoru, by dzieci i Antek, gdy był w domu, pozasypiali, a wtedy siadała w salonie z kubkiem parującej herbaty i pogrążała się w marzeniach. Widziała siebie jadącą samochodem do pracy, parkującą na podziemnym parkingu i windą wjeżdżającą na parter hotelu. Nie wiedziała dokąd dalej ma się udać, na jakim stanowisku przyjdzie jej pracować, ale to nie miało znaczenia, było mało istotne, biorąc pod uwagę fakt, że będzie pracować dla Agaty.
Zaczęła pomału oswajać Antka, mówiąc mu o tym, że gdy go nie było, pomagała w pracy Agacie, co przyjął z zaskoczeniem, ale też z widoczną satysfakcją.
W wolnych chwilach korespondowała z profesorem Kolskim analizując zmiany w prawie pracy, czytając o strukturze sieci hotelowych i z zaciekawieniem wyszukując w internecie wszystkich dostępnych informacji o hotelu Zimmer.
Na stronach szwedzkich można było znaleźć tysiące artykułów o nowych inwestycjach Erica Zimmera. O jego nowych hotelach, zgarnianych nagrodach i akcjach sponsoringowych prowadzonych pod egidą właściciela. Teksty okraszane były zdjęciami Erica z czołowymi politykami, gwiazdami sportu, muzyki. U jego boku niezmiennie stała zjawiskowa Agata.
Dorota nie mogła uwierzyć, że czyta o tych samych ludziach, z którymi spędziła kilka cudownych, zwariowanych dni. Że kobieta ze zdjęć zaproponowała jej pracę, właśnie jej.
W internecie pojawiało się coraz więcej polskich artykułów na ich temat. Były to przede wszystkim czasopisma ekonomiczne, jednoznacznie wskazujące na korzyści, jakie przyniesie pojawienie się skandynawskiego rekina inwestycyjnego na polskim rynku. Nikt nie pisał o tym, że hotel należy do Agaty, że to ona jest właścicielem, tylko kilka gazet plotkarskich wspominało o tym, że żona Erica Zimmera jest Polką. Tylko raz spróbowała przeczytać opinie internautów zamieszczone pod zdjęciem państwa Zimmer, był to zarazem ostatni raz, gdy to zrobiła. Z oburzeniem i poczuciem niesprawiedliwości czytała szkalujące Agatę opinię, o tym że jest ze Szwedem dla pieniędzy, że liczy na wypłynięcie przy mężu, że jest zakłamana, że jej uśmiech jest nieszczery, a jej ciało i twarz to zasługa chirurgii plastycznej. Miała łzy w oczach, była skrajnie wzburzona podłością ludzi, niesprawiedliwymi bluźnierczymi oszczerstwami w stosunku do Agaty, kwestionującymi jej miłość do męża, otwartość na ludzi, na świat i na Dorotę oczywiście.
Było kilka wzmianek o restauracji „Mexicoco”, mówiących o intratnym kontrakcie, o szansie i wyzwaniu, jakiemu przyjdzie im się zmierzyć. Co dziwne, Dorota nie potrafiła osobiście odebrać tych doniesień, nie oburzały jej opinie o tym, jak szybko przyjdzie im zamknąć restaurację, jaką łapówkę musieli dać inwestorom, jak niesmaczne jest jedzenie i beznadziejnie zaaranżowany lokal. Jedyne czego nie chciała, to by Zuza to przeczytała. By nie dowiedziała się o podłych i niegodziwych wypowiedziach anonimowych ludzi, przecież to ją dotknęłoby najbardziej, ponieważ to ona była zaangażowana w restaurację, a teraz, gdy otwierali kolejną, żyła tylko nią. Dorota była wdzięczna Zuzie za to, że ta tak szczerze oddana prowadzeniu lokali, nie wymagała żadnej pomocy, pozwalała jej zajmować się nadal domem, nie naciskając na opuszczenie go i włączenie się w sprawy związane z restauracją. Tak, panią Lis zadowalało szczere uznanie i podziękowanie, by czuła się wyjątkowo.
Raptem pomyślała o tym, jak odbierze jej decyzję, czy zrozumie dlaczego tyle lat poświęciła rodzinie, nie angażując się w życie firmy, a teraz raptem jest gotowa podjąć pracę dla Agaty. Znała zaborczość, wybuchowość i upór Zuzanny. Owszem, przyjaźniły się, ale czy możliwa jest opcja przyjaźni w trójkę, czy zostanie dopuszczona do układu, który był tak bardzo cenny?
– Cześć, Zuza – zadzwoniła do przyjaciółki. – Pomyślałam, że mogłabyś przywieźć mi Milenę, pobawiłaby się z dziewczynkami.
– W zasadzie to się dobrze składa, bo planowałam do ciebie zajechać, musimy porozmawiać – powiedziała tryskając radością, zapewne spowodowaną niedawnym wypoczynkiem w Tunezji.
– Dobrze. – Dorotę ogarnęła panika, pomimo iż Zuza była przyjazna.
– Będę za jakąś godzinę – zapowiedziała.
– To ja czekam.
Dorota nalała sobie szklankę zimnej wody, by opanować zdenerwowanie. Wyczekiwała w napięciu pojawienia się samochodu Zuzy. W głowie układała plan, jak ma o tym wszystkim powiedzieć, by nie urazić przyjaciółki i by ta zrozumiała jej decyzję.

Siedziały w kuchni, obserwując przez okno bawiące się w ustawionym w ogrodzie basenie dziewczynki i Kacpra. Zuza była wypoczęta i podekscytowana, z entuzjazmem opowiadała o Tunezji.
– Masz już wszystko przygotowane do szkoły dla Mileny? – Dorota ze wszystkich sił starała się oddalić chwilę, kiedy będzie musiała powiedzieć koleżance o swoich planach.
– Nie, nie mam nic, a ty? – Zuza uśmiechnęła się lekko zawstydzona, choć wcale tą odpowiedzią nie zaskoczyła Doroty. Zawsze była niezorganizowana i w zasadzie większość spraw odkładała na ostatnią chwilę, po czym w panice, popłochu i wielkim rejwachu zdążała na czas.
– W zasadzie mam już większość, jeszcze kilka rzeczy i będzie kompletna wyprawka – Dorota była zupełnym przeciwieństwem Zuzy, od zawsze świetnie zorganizowana i wszystko praktycznie załatwiała od razu, nie znosząc sytuacji, gdy z czymkolwiek zalegała.
– To dobrze, bo później możesz nie mieć na to czasu – powiedziała Zuza tajemniczym tonem.
Dorota spojrzała na nią zaskoczona i zobaczyła zagadkowy uśmiech na twarzy przyjaciółki.
– Dlaczego nie będę mieć czasu? – Spojrzała na Suę, która z tajemniczym wyrazem twarzy oblizywała łyżeczkę od cukru.
– Bo będziesz pracować – powiedziała swobodnym tonem.
– Jak to? – Dorota starała się zrozumieć, co ta próbuje jej przekazać. W pierwszej chwili pomyślała o tym, że postanowili zaangażować ją w sprawy restauracji, co było wielce prawdopodobne, zważywszy na fakt, że teraz były dwie. Nagle poczuła, że wpada w wielki klincz.
– Wiem o propozycji Agaty – wyznała obojętnie.
– Wiesz?!... Co o tym sądzisz? – Dorota nie wiedziała, czy czuje ulgę, czy też panikę, związaną z tym, co może powiedzieć jej Zuza.
– Co ja sądzę… hm… Uważam, że to cudowna propozycja! – Uśmiechnęła się do niej naprawdę szczerze i tak, jakby była z niej naprawdę dumna, bez cienia zazdrości i niezadowolenia. Tak, jak powinna uśmiechać się w takiej sytuacji prawdziwa, wspierająca przyjaciółka.
– Naprawdę? – Dorota nie mogła uwierzyć w to, co słyszy.
– Najlepsza z możliwych. W końcu wyjdziesz z domu, zaczniesz się realizować, będziesz miała możliwość robić to, w czym jesteś dobra, czego uczyłaś się przez wiele lat z determinacją, odstawiając dzieci od piersi, zaliczając wszystkie egzaminy w terminach – motywowała ją.
Dorota pierwszy raz doświadczyła aż tak wielkiego wsparcia od Su.
– Myślisz, że dam radę? – zapytała szczerze, nie kryjąc swoich obaw. Przed Zuzą nie musiała ukrywać swoich lęków, gdyż ta nazbyt dobrze znała jej odizolowanie od codzienności.
– Jeżeli nie ty, to kto? – powiedziała ta pewnie.
– Przestań – zawstydziła się. – Na moje miejsce pewnie są setki innych.
– Niby tak, ale to ciebie chce Agata – Zuza tryskała wręcz niepojętą wiarą w decyzję Agaty.
Dorota z zadumą wsłuchiwała się w przemowę Zuzy, nie mogąc uwierzyć, że ta tak szczerze i ze stanowczością ją wspiera.
– Jeszcze nie powiedziałam o tym Antkowi – przyznała.
– Nie może ci tego zabronić – uniosła się z miejsca Zuza.
– Wiem, ale nie jestem pewna, czy będzie zadowolony? – Nie miała w sobie tyle siły, by uwierzyć, że wszystko będzie łatwe i wszyscy będą przyklaskiwać jej decyzji. Zakładała, że Antek może mieć dziesiątki argumentów przeciwko i może wolałby, żeby jednak została z dziewczynkami w domu.
– Podejdź go z zaskoczenia, bądź przebiegła, powiedz to wtedy, gdy trudno będzie mu odmówić – uśmiechnęła się znacząco.
Ale chwil, o których mówiła Zuza było tak niewiele, w zasadzie przestały być częścią ich małżeństwa. Do tego Dorota nie potrafiła nalegać, z pokorą przyjmowała informacje, że Antek jest zmęczony, że praca go pogrąża. Z coraz większym spokojem odbierała wieczorny telefon, by usłyszeć, że mąż nie wraca na noc, że zostaje we Wrocławiu, w starym kawalerskim mieszkaniu.
Wiedziała, że teraz nie może się poddać. Nie tym razem.
Obmyśliła strategię, pierwszą jaką w swoim życiu zamierzała wprowadzić w czyn. Miała wyrzuty sumienia z powodu manipulacji, na którą musiała się zdobyć, ale to, co miała osiągnąć, było dla niej zbyt ważne, by się teraz poddać.
Gdy Antek wrócił do domu milczała, udawała zamyśloną i smutną, zmuszając go do zainteresowania sobą.
– Coś się stało? – zapytał.
Wzruszyła obojętnie ramionami, krzątając się po kuchni bez celu.
– Usiądź – poprosił.
Usiadła bez słowa przy stole.
– Powiedz, co się stało? – Był zaniepokojony jej zachowaniem.
– Nic – zapewniła.
– Przecież widzę – nie poddawał się – Zuza ci coś przykrego powiedziała? – zapytał niedorzecznie.
– Nie, nic takiego – budowała napięcie. Nie do końca jednak rozumiała, dlaczego próbował winę za jej samopoczucie przerzucić na Zuzę, która tego dnia wykazała się wręcz wyjątkowym wsparciem, o czym on jednak nie wiedział.
– A jednak coś się dzieje.
– Nie ma o czym mówić, to głupie – próbowała go zbyć, w każdym bądź razie zainicjowała to tak, by on tak myślał.
– Cokolwiek to jest, chcę usłyszeć – nalegał.
– Jestem zmęczona, tylko tyle – powiedziała to i ponownie próbowała wstać od stołu, jednak on ją zatrzymał, mocno przytrzymując jej dłoń.
Patrzył na nią ze smutkiem i zrozumieniem. Wiedziała, że to podziała, Antek zawsze z ogromnym szacunkiem podchodził do jej obowiązków domowych, nigdy nie bagatelizując jej poświęcenia.
– Nie powinienem był jechać bez ciebie, mogłem odpuścić, pojechalibyśmy teraz gdzieś razem.
Czuła się podle wykorzystując go w ten sposób, ale nie mogła się poddać.
– Zrobiłeś to dla Kasi, to ja ciebie do tego zmusiłam. – Nie chciała, by czuł się temu winny.
– Kasia by to przebolała.
– To jej ostatnie wakacje przed pójściem do szkoły, musiały być wyjątkowe – mówiła to z pełnym przekonaniem, ponieważ kilka tygodni wcześniej szczerze go przekonywała do tego pomysłu, chcąc córce zapewnić ostatnie wakacje pełne dziecięcej beztroski.
– Dorota, przestań myśleć tylko o nas, pomyśl raz o sobie.
Zaśmiała się.
– To nie takie proste – powiedziała patrząc mu w oczy.
– To bardzo proste! – Był bardzo wzburzony. – Pomyśl, co byś chciała zrobić dla siebie, jak odpocząć.
– Pomyślę – zapewniła.
– O nie, powiedz teraz, do jutra się poddasz, w nocy odpoczniesz i zapomnisz.
Zamyśliła się, cały czas nie miała odwagi przeprowadzić swojego planu do finału, choć była tak blisko.
– Nie wiem, Agata z Erikiem jadą do Kostrzyna na Woodstock, będzie koncert „Raz, dwa, trzy”, może byśmy przy okazji odwiedzili moją mamę? – powiedziała rumieniąc się i nieśmiało patrząc na niego.
W zdumieniu patrzył na nią.
– Chcesz jechać na Woodstock? – upewnił się z niedowierzaniem.
– Tak sobie pomyślałam, ale to niekoniecznie. Jak ci się to nie podoba, możemy tylko jechać do mamy – zapewniła, wycofując się z pomysłu.
– Czy ty wiesz, co się dzieje na Woodstocku? – Jego zdumienie było wielkie, bliskie szoku.
– Nie, nigdy nie byłam, widziałam tylko w telewizji.
– I to ciebie nie przeraziło? – Był zupełnie zdezorientowany, patrzył na nią, jakby doznał wstrząsu.
– A powinno? – Nic innego nie przyszło jej do głowy w odpowiedzi. Nie mogła mu zdradzić, że chce tam jechać wyłącznie ze względu na Agatę, po to by on lepiej ją poznał, przekonał się do niej i przez to zaufał.
– Jejku, Dorota, zaskoczyłaś mnie zupełnie. Oczywiście, jeżeli chcesz to możemy pojechać.
Patrzyła z niedowierzaniem na Antka, nie mogąc uwierzyć, że to było tak proste i choć niestosowne w jej mniemaniu, a jednak skuteczne.
Pierwsza część planu była zrealizowana i choć wiedziała, że druga będzie trudniejsza, to uwierzyła, że też się uda.

Gdy przeciskali się samochodem pomiędzy tłumem młodych ludzi, idących środkiem ulicy w niechlujnych ubiorach i dziwnych fryzurach, czuła narastającą niepewność, ale nie chciała pokazać niczego po sobie. Cieszyła się, że Daria pojechała z nimi, siostra była zawsze odważniejsza i łatwiej odnajdowała się w nowym otoczeniu. Dorota kurczowo trzymała rękę Antka, z coraz większym trudem ukrywając swoje przerażenie. Dopiero widok Agaty pozwolił jej odetchnąć z ulgą, cieszyć się, że zdobyła się na to wszystko. Agata wyglądała zjawiskowo i seksownie, wyróżniając się wśród tłumu swoją nieskazitelną urodą. Z fascynacją zanurzyła się w jej świat, inny świat, tak daleki od tego we Wrocławiu. Eric zabrał ją i posadził przy sobie, a ona poczuła się dumna, tak dziecinnie dumna przed siostrą, że ma znajomych, że jest lubiana i akceptowana przez nietuzinkowe towarzystwo. Początkowo była skrępowana, bardziej udawała, niż dobrze się bawiła, ale sama nie wiedziała kiedy szaleństwo ludzi ją otaczających udzieliło się i jej. Gdy Agata zaproponowała, by odwieźć jej siostrę, Dorota wolała zostać z grupą Szwedów. Jak rzadko, kiedy czuła się wolna i pewna siebie, nie chcąc tracić tej emocji powiedziała Agacie o swojej decyzji, zobowiązała się podjąć pracę w hotelu.
Gdy Agata, Antek i Daria zniknęli, poczuła się jeszcze bardziej swobodnie. Nie czuła skrępowania ani wstydu mówiąc po angielsku, śmiejąc się i krzycząc. Anita, pod której opieką pozostawiła ją Agata, była niezwykle dla niej przyjazna. Pomimo krwiście czerwonej sukienki, ona sama była bardzo spokojna, a jej twarz o delikatnych rysach okolona chłopięcą fryzurą dodatkowo wywoływała instynkt opiekuńczy.
– To o ciebie tak walczy Agata? – usłyszała od Anity.
– Jejku, czy wszyscy o tym wiedzą? – zapytanie wprawiło ją w lekkie zakłopotanie.
– Ja wiem – powiedziała z pewnością człowieka, który ma prawo wiedzieć wszytko.
– Wychodzi na to, że tylko mój mąż tego nie wie – Dorota nie chciała się domyślać, kto jeszcze z tej grupy o tym wie. Czy uśmiechające się do niej kobiety w nietypowych strojach bawarskich, czy piersiasta kowbojka, Eric nadstawiający co chwilę swój policzek do pocałowania na szczęście, a może wszyscy to już wiedzieli?  Każdy z nieogolonych mężczyzn ubrany w skóry z obojętnością wypijający kolejną puszkę piwa.
– To twoje życie, twoja kariera, nie możesz patrzeć na faceta w podejmowaniu istotnych dla ciebie decyzji. – Dziwne było słyszeć stanowcze słowa z ust niewinnie wyglądającej Anity.
– Ale to mój mąż – musiała stanąć w jego obronie.
– A myślisz, że on by się liczył z twoim zdaniem? Najpierw omówiłby to ze swoim prawnikiem, przyjacielem, a na końcu poinformowałby cię o swojej decyzji i oczekiwał poklasku – Anita zaskakiwała ją swoim spokojem i opanowaniem. Jej twarz nie wyrażała żadnych emocji. Zachowywała się tak, jakby wszystko było jej obojętne i jedynie treść słów jakie przekazywała, temu zaprzeczały.
– Nie słuchaj tej heretyczki – wtrącił Eric.
– Bo niby co? Nie mam racji? – oburzyła się ta, co objawiło się tym, że z politowaniem spojrzała na Zimmera.
– To, że spotkałaś na swej drodze jednego psychola, nie znaczy, że każdy facet nim jest – Eric mówił z wysiłkiem, walcząc z kolegą na ręce.
– Jak jednego, znam ciebie, więc sam rozumiesz – powiedziała lekko, patrząc przed siebie.
Facet, z którym siłował się Eric, zaczął się donośnie śmiać po słowach Anity i pomimo że posturą przewyższał większość mężczyzn, został pokonany.
– Anita, kocham cię! – wyznał Eric po wygranej walce.
Dorota jakby urodziła się na nowo, była młoda i radosna. Piła wino razem z Anitą z jednego plastikowego kubka. Żyła nowym wcieleniem do powrotu Antka. Gdy była u boku męża nie potrafiła być inna, niczym zaprogramowany robot stawała się idealną żoną, mrzonką każdego mężczyzny.
Gdy schodzili w ciemnościach na koncert nie potrzebowała już dłoni Antka, ale on ją jej podał.
Było głośno, tłoczno, a jednak nie czuła niepokoju. Było to zaskakujące dla niej samej, ale czuła się dobrze w tej ciżbie i hałasie. Anita co rusz podawała jej swój plastikowy kubek, a ona nie potrafiła się powstrzymać, pomimo że z każdym łykiem traciła poczucie realności. Agata z Anitą i Emmą szły przodem, za nimi Dorota z Antkiem i kolegą z ich grupy, Konradem, który pojawił się znikąd, gdy tylko Eric poszedł spać po wypiciu kilku puszek piwa. Chłopak natrętnie adorował Agatę, a ta coraz bardziej poirytowana ignorowała go. Powiedział coś, czego Dorota niedosłyszała, ale musiało być to obraźliwe, gdyż Agata w furii podniosła butelkę i jeżeli Dorota była w stanie cokolwiek przewidzieć, to widziała szkło wbijające się z hukiem w jego głowę. Ale zanim to nastąpiło, Antek odciągnął Agatę na bok, starając się ją okiełznać. Dorota została zaciągnięta przez dziewczyny dalej w tłum, a po kilku minutach dołączyli do nich Antek i Agata. Dorota odczuwała stałą satysfakcję, że jej plan przebiega, tak jak powinien.
I nagle muzyka przestała mieć znaczenie, pomimo tłumu przez jaki musiała się przedzierać, by stanąć pod sceną. Nic nie miało sensu, wszystko było sensem i bezsensem. Ludzie dookoła, zatroskany głos Antka, tylko Agata powstrzymywała ją przed odejściem w otchłań, która była tuż obok.
– Nie wierzę! – słyszała jej rozbawiony głos, gdy była na skraju.
– Dorota, Dorota! – nękał ją uporczywie głos męża.
Potem nastąpił pierwszy bolesny poranek, pierwszy kac w jej życiu. Było jej wstyd, nie miała odwagi otworzyć oczu, a jednak pragnienie było silniejsze niż jakiekolwiek zahamowania. Wyszła z namiotu i rozglądała się w osłupieniu po tętniącym życiem placu, starając się jak najdyskretniej wynaleźć butelkę wody.
– Doris... – rozległ się zachrypnięty głos Erica.
Nagle pod jej spuszczoną z zawstydzenia głową pojawiło się kilka butelek wody mineralnej i tabletki przeciwbólowe. Nikt nie traktował jej tak, jak się naprawdę czuła. Jej potrzeby, pragnienie były zupełnie zrozumiałe. W jej głowie paliło się tylko jedno czerwone światło i nie pozwalało zapomnieć, odrzucić: Antek, Antek, Antek, krzyczała jej podświadomość.
Gdy wracali z Kostrzyna czuła jego spojrzenie, jego niezrozumienie i o dziwo zdumienie. Dziewczynki długo rozprawiały o minionym dniu, a on z troską uważnie je wysłuchiwał i odpowiadał na pytania wyręczając ją z roli matki, za co była mu wdzięczna. Postanowiła działać, póki czar jaki potrafiła rzucić Agata nie minął, póki alkohol utrzymujący się w jej ciele dodawał odwagi.
– Agata zaproponowała mi pracę – powiedziała bez ogródek, gdy dziewczynki zasnęły.

Nic więcej nie było dane jej powiedzieć, ponieważ zamilkł niemal zaszokowany jej słowami, a ona nie miała siły i potrzeby przerwać ciszy, która nastała.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz