niedziela, 31 grudnia 2000

Rozdział 105 - Epilog

Zbudziła się w środku nocy. Wiedziała, że już nie uśnie. Po cichu zeszła na dół.
Była pewna, że za chwilę pojawi się Filip, ale nie sądziła, że aż tak szybko zaniepokoi go jej nieobecność.
– Już po wszystkim. – Przytulił ją, doskonale znając jej rozterki i lęki związane ze spotkaniem z byłą przyjaciółką.
Nie potrafiła nic powiedzieć. Stała wpatrzona w podwórze i próbowała nad sobą zapanować. Dziesiątki zupełnie sprzecznych myśli pojawiało się w jej głowie. Jednak najsilniejszym doznaniem była ulga, że ma to już za sobą.
– Filip – spojrzała w jego oczy – czy ona ci się podoba? – zapytała ostrożnie.
– Kto? – nie zrozumiał jej pytania.
– Agata.
– Kochanie – westchnął – nie ma na tym świecie kobiety, która byłaby w stanie odwrócić mój wzrok od ciebie – powiedział niezwykle przekonująco.
– Naprawdę? – Nie dowierzała mu. Agata, choć stłamszona, niepewna siebie, dużo starsza od tej, jaką ujrzała na swoim podwórzu wiele lat wcześniej przez okno, przy którym teraz stała, wciąż robiła na wszystkich ogromne wrażenie. Subtelne zmarszczki dodawały jej nawet uroku, a już na pewno nie odbierały urody.
– Są chwile, w których jestem gotów przywalić mu w twarz za to, że masz co do tego jakiekolwiek wątpliwości – zamyślił się. – Ale gdyby do tego nie doprowadził, nie miałbym ciebie. – Pocałował ją.
– Dlatego mu wybaczyłam, bo gdyby on nie zawiódł, ja nigdy nie poznałabym ciebie. – Tylko odzyskane szczęście sprawiało, że potrafiła zdobyć się na gest dla większości niedorzeczny i niezrozumiały.
– Dlaczego jej nie wybaczysz? – zapytał o to pierwszy raz.

Dorota długo milczała.
– Jesteś policjantem, wierzysz w prawo, a gdyby ono zawiodło? – Patrzyła w jego oczy.
– Chyba ją przeceniasz? – zaśmiał się.
– Tym dla mnie była – powiedziała z największą szczerością, zdając sobie sprawę z tego, jak niedorzecznie to brzmi. – Każdy miał prawo zawieść, nie ona. W mojej wyobraźni była wręcz nieskalana.
– Może za bardzo w nią uwierzyłaś?
– Teraz to wiem, ale wtedy była dla mnie światłem w tunelu. – Patrzyła przed siebie i niczym slajdy pojawiały się obrazy z przeszłości. – Jawiła się w moim życiu niczym postać z bajki - krystalicznie czysta, dobra wróżka, przemieniająca wszystko w mojej szarej codzienności w wielobarwną tęczę. – Teraz po tym wszystkim sama śmiała się ze swojej infantylnej, fanatycznej wiary w tę kobietę.
Filip mocno ją przytulił, z czułością głaszcząc jej brzuch.
– Zrobię wszystko, by nigdy ciebie nie zawieść – przyrzekł.
– Filip, to nie tak. – Delikatnie głaskała jego włosy. – Teraz jestem w stanie zrozumieć, że nikt nie jest idealny, nie oczekuję od ciebie doskonałości.
– To dlaczego jej nie rozumiesz? – Patrzył w jej oczy.
– Bo musiałabym zadać tak wiele pytań, poznać zbyt wiele odpowiedzi. – Doskonale wiedziała, że to nie jest jeszcze ten czas.
– Ale jeżeli one miałyby ci w tym pomóc? – próbował ją przekonać do podjęcia wyzwania.
– Nigdy tego nie zrozumiesz – uśmiechnęła się. – W kwestii Agaty walczą ze sobą dwie Doroty, ciesz się, że nie poznałeś tamtej.
– Na pewno również była najcudowniejszą kobietą na świecie. – Jego słowa, gesty, spojrzenie wyznawały tak wiele uczuć.
– Jestem chora psychicznie. – Śmiała się z samej siebie. – Rozumiesz, nie interesuje mnie, kiedy Antek zaczął mnie oszukiwać, zdradzać, natomiast boję się poznać prawdę, kiedy ona to zrobiła. Bo łudzę się, że walczyła, że próbowała to pokonać, że nie radziła sobie z oszukiwaniem mnie, że nie czuła się z tym dobrze. To, że uciekła, o tym świadczy, jednak boję się usłyszeć prawdę, bo ona może być inna, niż zakładam. Lub też ona może mówić to, czego ja potrzebuję, a zna mnie naprawdę dobrze. – Zawahała się czy powinna użyć właśnie tego sformułowania, jakie cisnęło jej się na usta. – Chyba lepiej, niż ja samą siebie – ulegle opuściła głowę.
– Myślę, że powinnyście porozmawiać.
– Ona chce mi to wyznać, widziałam to jej oczach, ale nie pozwolę, będzie nas obie to dręczyć – zaparła się, nie chcąc dać tamtej ukojenia.
– Łączyć – powiedział Filip zamyślony.
Dorota nic nie odpowiedziała. Nie chciała go oszukiwać, a nie mogła przyznać mu racji, nie chcąc obnażyć swojej największej życiowej słabości.

Wiedziała, że kiedyś się złamie, że zapyta o to i wtedy zadecyduje, czy wybaczyć. Tyle, że teraz była inną Dorotą, silniejszą, odważniejszą, mniej ufną i potrafiła walczyć ze swoimi słabościami. Poznała już życie na tyle, by pozbawić się złudzeń, jednak stanąć przed największym wymagało czasu i jemu postanowiła dać szansę. Musiała być silna, by usłyszeć najgorszą prawdę, jeżeli taka istniała. Musiała być silna, by zbyt łatwo nie wybaczyć, jeżeli prawda była tą, jaką mamiła swoją podświadomość.



2 komentarze:

  1. Witam. Ta powieść pochłonęła mnie zupełnie. A ja ją. Czytałam ją tak, jakbym nigdy do tej pory nie miała okazji czytać książki. Wspaniała!!! Właściwie to nigdy nie czytałam takiej, w której żaden fragment mnie nie zanudził, jak w tej. Odkryłam ten blog dopiero w lipcu, wieczorami obiecywałam sobie, że tylko jeden rozdział przeczytam, kończyło się na kilku, świt mnie witał. Nie mogłam się oderwać, magicznie mnie wciągnęła. Właśnie skończyłam i odczuwam ogromny niedosyt. I jak tu się doczekać dalszego ciągu?
    Czy po wakacjach można się spodziewać zapowiedzianego ,,cdn..."?
    Pozdrawiam serdecznie Twórców i czekam z ogromną niecierpliwością na wspaniałe Maski Feniksa.
    Rossi88

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest nam niezmiernie miło czytać takie komentarze, które stają się wielkim motorem do dalszej pracy. Oczywiście cdn… w zasadzie już dawno nastąpił, teraz pracujemy nad jakością tekstu. Wkładamy dużo pracy w to, by kolejne części ukazały się tuż po wakacjach, jednak nauczeni doświadczeniem nie chcemy składać 100% deklaracji. Będziemy na bieżąco informować czytelników o planach i na pewno nie pozwolimy zapomnieć o tej historii.
      Pozdrawiamy serdecznie

      Usuń