niedziela, 31 grudnia 2000

Rozdział 19 - Inny mąż

Dorota, siedząc w samochodzie męża, czuła pustkę i żal. Wracali do domu. Czekały na nią stęsknione córki. Ciężko było jej to pojąć, ale pierwszy raz nie cieszyła się w pełni, że wraca do domu, do rodziny. Dopiero gdy zobaczyła wybiegające przed dom dziewczynki, poczuła radość. Jednak tęsknota za tym, co było nie chciała tak łatwo się zneutralizować. Nie potrafiła zapomnieć o tym, że była młoda i beztroska. Jeszcze tak niedawno, jeszcze w drodze powrotnej energia i szaleństwo ostatnich dwóch tygodni było w niej.
W ostatni wieczór zabrali ją na statek, ten sam, który każdej nocy cumował pod oknami hotelu. Dopiero wtedy uzmysłowiła sobie, że nosi on nazwę Agata, co wiele wyjaśniało. Poczuła się wtedy niczym postać z bajki, pływając na pięknym statku, na którym grała na żywo orkiestra, której nuty docierały do najwyższych pięter hotelu. Eric wciąż zapraszał do tańca kobiety, które z radością wchodziły z nim na parkiet, poddając się jego perfekcyjnemu prowadzeniu.
Anita z cynizmem wymieniała tylko nazwiska, z komentarzami odnośnie pozycji i poglądów politycznych. Schodząc z pokładu, na którym Dorota bawiła się wyśmienicie, Eric powiedział z ulgą:
– Jak to mówi moja żona, skończył się taniec pingwina na szkle – sapnął luzując krawat.
– Jak na złość, dziś było tyle ludzi – Anita była naburmuszona.
Dorotę zaskoczył fakt, że tych dwoje nie bawiło się tak dobrze jak ona. Nie poruszał ich klimat, jaki panował na statku, wystrojeni ludzie, orkiestra, wręcz filmowa aranżacja.
– Ale każdy się upewniał, czy ty to ty? – Eric zalotnie spojrzał na przyjaciółkę.
– Ich szczęście – powiedziała z satysfakcją, biorąc pod ramię Zimmera.
Do późna siedzieli na tarasie apartamentu, jedząc najlepsze na świecie krewetki i pijąc wino szczodrze nalewane przez Erica. Do końca nie potrafiła uwierzyć, że w tej dwójce odnalazła przyjaciół, że potrafiła nawiązać tak wyjątkową relację.
Dorota czuła, że jej wakacje się kończą, że od jutra będzie na nowo przykładną, wręcz idealną żoną.

Ciężko było jej rozstać się z grupą, która pozostawała na dalszym szkoleniu. Poznała tych ludzi bardzo dobrze, każdego uczestnika znała z imienia. To właśnie ci rekruci, pokładaną w niej ufnością wsparli ją najbardziej i pozwolili uwierzyć w siebie.
Pożegnała się z wszystkimi, wymieniła dyplomatyczny uścisk dłoni ze Stefanią. Czekała z Anitą na taksówkę, która miała ją zawieźć na prom do Polski. Pod hotel zajechał terenowy mercedes z przyciemnianymi szybami.
– No, nareszcie – odetchnęła z ulgą Anita.
Wtedy Dorota zobaczyła wysiadającego zza kierownicy Erica.
– Nie zapomnij przypiąć kokardki na masce – powiedział do Anity.
– To będzie jazda – Anita z zafascynowaniem usiadła za kierownicą. – Ej, chyba nie myślałaś, że odprawimy cię z byle jakim szoferem – spojrzała z triumfalną miną na oniemiałą Dorotę.
Nie mogła w to uwierzyć, że wraca do Polski z Anitą, siedząc komfortowo w fotelu pasażera nowego samochodu Agaty. Powoli zaczynała wierzyć w świat bajek i baśni. Bo czy takie rzeczy mogły się zdarzać w realnym świecie, jej świecie, do którego wracała, co prawda w karocy kopciuszka, ale czy mogła być pewna, że za chwilę nie wybije północ?

Dorota znalazła się w epicentrum towarzyskiego cyklonu, w którym nie potrafiła się odnaleźć, ponieważ Agata piszczała z radości najpierw, że je widzi, a potem gdy usłyszała, że samochód jest prezentem dla niej od Erica. Dziewczyna cieszyła się jak dziecko, z zafascynowaniem oglądając auto, całując co chwilę w euforii ją i Anitę, tak jakby prezent dostała od nich.
– I kto tu jest snobem? – Antek z udawaną ironią szturchnął Agatę.
Dorota poczuła, że coś straciła, coś przeoczyła, coś ją ominęło. Jednak w tym momencie mąż ją przytulił i pocałował, a ona skruszona i zawstydzona udawała, że cieszy się z powrotu do domu. Agata z radością i błogim uśmiechem na twarzy przyglądała się im.
– Cieszę się, że już jesteś – zapewniła Dorotę z powagą.
Odjeżdżali. Dorota z zazdrością patrzyła na Agatę i Anitę, stojące w objęciach, machając im na pożegnanie, bardzo chciała zostać tam z nimi i choć jeszcze przez chwilę być młodą i szaloną.
Włączyła odtwarzacz męża.
– Jejku, co to za płyta! – powiedziała z przerażeniem, szybko przełączając na radio.
Antek spojrzał na nią z ogromnym zaskoczeniem, patrzył przez chwilę zdumiony, z lekkim wyrzutem.
– To płyta od Zośki – wyjaśnił po chwili.
– Mogłam się domyśleć, tylko ona potrafi czegoś takiego słuchać, no i ty – przyznała skruszona.
Antek tylko skiną głową w zamyśleniu. Po chwili jednak uśmiechnął się i poprosił:
– Opowiadaj, jak było?
– Cieszę się, że pojechałam, naprawdę wiele się nauczyłam, zobaczyłam jak działa hotel i poznałam – zamyśliła się przez chwilę – poznałam zupełnie inny świat. Antek, oni są tam jak gwiazdy, ich życie to nierealny świat – starała się opanować emocje, choć nie było to łatwe.
– To znaczy? – pytał naprawdę zaciekawiony.
– Eric w tym mieście może wszystko, jest jak król, wszyscy go znają, uśmiechają do niego, chcą być blisko. Wyobraź sobie, że poprosiłam, byśmy zwiedzili skansen i on załatwił to w ten sposób, że byliśmy tam tylko my, żadnych innych turystów, a na koniec dyrektor dziękował nam, że mógł gościć takie znakomitości. A po starym mieście jako jedyni mogliśmy poruszać się samochodem.
– Mam światową żonę – zażartował.
– Nie, mamy naprawdę światowych znajomych. To trzeba zobaczyć, by zrozumieć, kim oni tam są. Przy hotelu pływa statek ‘Agata’, który Eric sprezentował żonie na urodziny.
Antek ze zdziwieniem spojrzał na nią i po chwili powiedział z nutą niedowierzania w głosie:
– A ona chciała kupić używane auto.
Dorota znów poczuła dziwną zazdrość, przekonanie że coś ją ominęło i nie była to zazdrość o Antka, a o Agatę.
– Tak, to niepojęte, ale z drugiej strony prowadzą zwykłe życie, mają zwyczajnych znajomych, ci którzy byli na Woodstocku, ich przyjaciele, to ludzie pracujący na etatach. Ta Emma z rudymi kręconymi włosami. Z dużym biustem… – dodała zawstydzona.
– Kojarzę – uśmiechnął się, widząc jej skrępowanie – co z tą Emmą? – podśmiewał się.
– Jest barmanką w pubie tego wielkiego Keneta i w ogóle mieszka w pokoju nad barem – wyjaśniła z przejęciem i ciągłym niedowierzaniem.
– Oni są razem?
– Kiedyś byli, ale wydaje mi się, że nie są sobie obojętni, na pewno się przyjaźnią, ale i tak najbardziej zaszokowała mnie Anita, nie uwierzysz czym się zajmuje? – była pewna, że to go zaskoczy.
– Pewnie jest dilerem narkotyków – rzucił bez zastanowienia.
– Nie – roześmiała się – ona jest fotomodelką, pozuje podczas sesji zdjęciowych do różnych czasopism.
– Nie jest za niska? – rzucił z powątpiewaniem.
– Nie występuje na pokazach – sprostowała Dorota – ma nawet epizod w filmie. Widziałam to, ale ten film jest okropny.
– Dlaczego?
– Anita gra w nim autostopowiczkę, czekającą w lesie. Po chwili zatrzymuje się samochód i ją zabiera, a potem ten kierowca ją gwałci i zabija – powiedziała jednym tchem i zauważyła, że na Antku zrobiło to również wrażenie, bo zamilkł. Zamyślił się.

Antek otworzył wino. Dorota przy cichej muzyce opowiadała mu wszystko, co przeżyła. Dawno nie czuła się tak dobrze w jego towarzystwie, po długim czasie nareszcie był zainteresowany jej życiem. Bo nareszcie je miała.
– Z którego roku był ten film? – zaskoczył ją niespodziewanym pytaniem Antek wieczorem.
– Jaki film? – nie wiedziała, o co mu chodzi.
– Ten z tą Anitą.
– Jej, nie wiem – była zaskoczona nietypowym pytaniem.
– A tytuł pamiętasz? – dopytywał z niespotykanym zaciekawieniem.
– ‘Gniew’ – odpowiedziała wciąż zaskoczona nagłym zainteresowaniem Antka.
– Dobra – odpowiedział z zadowoleniem i usiadł do komputera.
– A czego szukasz?
– Chcę ściągnąć ten film – odpowiedział bez zastanowienia. – Nie co dzień można kogoś znajomego zobaczyć w filmie – wyjaśnił lekko zdezorientowany po chwili.
– Do tego tak przerażającym – dodała.
Zaskoczył ją mocno tym, że ściągał film, co dotychczas się nie zdarzało. Antek generalnie zarażony fobią swojej siostry, nie akceptował pirackich praktyk nielegalnego ściągania z sieci. Zdumiona przypomniała sobie, że w jego samochodzie były nieoryginalne płyty z muzyką. Nie miała pojęcia, co jest tego przyczyną, ale podobała jej się nowa odsłona męża.
– Zobaczymy – powiedział zapatrzony w ekran komputera, gdzie pojawił się zielony pasek informujący o tym, że pobieranie się rozpoczęło.
– Antek, wydałam dość dużo pieniędzy – powiedziała ze wstydem.
– Dorota – powiedział z pretensją, którą dobrze znała. Nigdy nie namawiał jej do oszczędności, nigdy nie bronił wydawać pieniędzy, jednak ona nigdy nie potrafiła tego nadużywać, tylko raz pozwoliła sobie na szaleństwo zakupów namówiona przez Agatę.
– Po prostu chciałam jakoś Zimmerom podziękować – wciąż się tłumaczyła.
– Dorota proszę nie tłumacz mi się z tego – upomniał. – Co jej kupiłaś? – zapytał z zainteresowaniem.
– Nie pytaj – powiedziała z zażenowaniem – nie uwierzysz, jak ci powiem, że pióro mogło tyle kosztować.
– Kupiłaś jej pióro? – spojrzał na nią z niezrozumieniem.
– Nie jakieś tam zwykłe pióro, a z kolekcji, którą Agata bardzo lubi – wyjaśniła.
– Pewnie z platyny – zaśmiała się.
– Nie, to pióro to nic okazałego, naprawdę, ale Anita powiedziała, że Agata kocha markę Burberry. Więc poprosiłam, by pomogła mi coś kupić dla Agaty z kolekcji i Anita przez jakiegoś znajomego fotografa ściągnęła pióro, zapewniając mnie, że Agata naprawdę będzie zadowolona. Jest mało okazałe, ale ufam Anicie. Zresztą ona zabiera Agatę w środę do Warszawy, ponieważ tam otwierają pierwszy w Polsce butik Burberry i Anita ma dwa zaproszenia. To też prezent dla Agaty.
– A ty z nimi się nie wybierasz? – zapytał o coś abstrakcyjnego w jej mniemaniu.
– Ja? – nie mogła pojąć, skąd Antkowi do głowy przyszedł tak absurdalny pomysł.
– Czemu nie?
– Ja nie mam pojęcia o modzie, o markach, po co ja tam? – nie pojmowała jak on w ogóle mógł zakładać, że to miejsce jest odpowiednie dla niej.
– Stajesz się światową kobietą – roześmiał się – jesteś dyrektorką w Hotelu Zimmer, pływasz na ekskluzywnych statkach, sypiasz w apartamentach, do tego zamknięto dla turystów skansen, byś mogła swobodnie go zwiedzać.
– Naprawdę myślisz, że mi się w głowie poprzewracało? – zapytała z żalem.
– Dorota, przecież żartuję – śmiał się.
Ale dla niej było to czymś nowym, bo nie pamiętała, by kiedykolwiek tak swobodnie z nią żartował, w zasadzie nie pamiętała, by z takim zainteresowaniem i zapamiętaniem z nią rozmawiał. Zachowywał się wobec niej jakby się zapomniał, pomylił ją z kimś innym, a może ona stawała się nową osobą i dlatego on był wobec niej tak otwarty, dostępny.

Mimo wszystko nie potrafiła uspokoić emocji, które się w niej obudziły, była niczym dziewczynka po pierwszej koloni, po pierwszym samodzielnym wypuszczeniu w świat. W ciszy ogrodu nie słyszała muzyki ze statku, gwaru głosów ludzkich. Nie było Erica z jego ekscentrycznym charakterem, Anity skradającej się do jej łóżka ze zdjęciami i winem. Nie było ludzi, którzy z takim poważaniem się w nią wpatrywali, z szacunkiem nazywając ją szefową. Tęskniła nawet za zdystansowaną Stefanią, która w bardzo profesjonalny sposób dzieliła się z nią swoją wiedzą i doświadczeniem.

W poniedziałek jechała do pracy z Antkiem, który wyjątkowo został na niedzielę w domu, by spędzić ostatni dzień z mamą.
– A Anita na długo przyjechała? – zapytał ją w drodze do Wrocławia.
– Sama nie wie na ile dokładnie, ale chyba zostanie dłużej. Mówiła, że lubi ten etap prac w hotelu, chce pomóc Agacie – przekazywała mu informacje, jakie posiadała.
– A co będzie robić?
– W zasadzie tego mi nie powiedziała – obojętnie wzruszyła ramionami, gdyż naprawdę mało ją obchodziło, co Anita będzie robić, ponieważ najważniejsze dla niej było to, że po prostu była i z czego ona sama niezmiernie się cieszyła.
Gdy zobaczyła pod hotelem Anitę wybiegła bez zastanowienia z samochodu, by się z nią przywitać. W jej objęciach poczuła, że to wszystko co przeżyła nie było snem, a prawdziwą przygodą jej życia. Anita również zdawała się za nią tęsknić; długo trzymała ją w objęciach.
– Masz pióro? – zapytała z przejęciem Anitę.
– Mam – uśmiechnęła się do niej podekscytowana i pokazała jej mały pakunek.
– Teraz jej je dać? – dopytywała niepewnie.
– Tak –powiedziała stanowczo Anita.
Dorota ze wstydem zauważyła, że zupełnie nie zwróciła uwagi na Antka, myśląc, że pojechał do pracy, jednak on, ku jej zaskoczeniu, stał kilka kroków za nią.
Agata wyszła z hotelu z Ulką i wysokim chłopakiem w okularach, którego Dorota zapamiętała z nietypowej rozmowy kwalifikacyjnej. Kobiety zaabsorbowane były rozmową, natomiast chłopak zdawał się być zupełnie wyłączony z toczącej się rozmowy, choć te co chwilę na niego spoglądały, zwłaszcza Agata przekazywała mu informacje. Agata pomachała do nich w porozumiewawczym geście, że już kończą i po chwili do nich podeszli.
– Cześć, jestem Jacek – przedstawił się jej bez skrępowania obojętnym tonem.
– Dorota – odpowiedziała, nie wiedząc za bardzo jak odebrać nietypową postawę chłopaka.
– Cześć, Antek – chłopak przywitał się z jej mężem.
Anita wymownie ponaglała Dorotę, by dała Agacie prezent, ale ta nie mogła się odważyć na taki gest przy wszystkich.
– Co ty tam masz? – Agata zapytała wskazując na pakunek w jej dłoni.
– To prezent dla ciebie – powiedziała ze skrępowaniem, czując, jak rumieńce wypływają jej na policzki.
– Dla mnie, za co? – śmiało sięgnęła po pakunek.
– Wiesz dobrze za co – powiedziała cicho.
Agata z zainteresowaniem rozdarła papier i zajrzała do pudełka.
– Nie, absolutnie, nie mogę tego przyjąć – powiedziała zamykając szybko pudełko. – Jejku, jest piękne – westchnęła jeszcze raz na nie spoglądając.
– Nie udawaj, że robi to na tobie wrażenie – odezwał się Antek, przerażając Dorotę swoją złośliwością, wręcz bezczelnością. Dorota poczuła się jeszcze bardziej zakłopotana.
– Wiesz ile ono jest warte? – zapytała Antka z powagą, nie reagując na jego dokuczliwy ton.
– Właścicielka tak snobistycznego auta – mówił z ironią – powinna podpisywać się drogim piórem.
Agata zmrużyła oczy i z rozbawieniem udała, że nie podoba jej się to, co mówi Antek, tak naprawdę pokazując, że bawi ją ta konfrontacja.
– Naprawdę przegięłaś z tym prezentem – przytuliła Dorotę poddając się w swoich oporach przed przyjęciem prezentu – jest cudowne, dziękuję.
Dorota tego dnia przestała odczuwać obecność Ulki jako coś przytłaczającego, sztucznego i coraz bardziej była skłonna uwierzyć, że zachowanie bratowej Agaty pełne poważania nie jest grą.
Znała wiele szczegółów od Stephani, która podzieliła się z nią cennymi informacjami. Hotel wyglądał już inaczej, coraz bardziej przypominał ten w Sztokholmie.
Agata położyła przed Dorotą katalogi z meblami, by wybrała do swojego biura i ona jak nigdy wcześniej, bez zbytniej analizy wskazała na ciemne lakierowane.
– Oh, widzę, że Steph cię polubiła, skoro wpuściła do swojego sanktuarium – Agata powiedziała z lekką ironią.
– To dziwne? – Dorota nie rozumiała, czym ten ton jest spowodowany.
– Stara Steph jest niebywale zasadnicza, mało kto miał możliwość wejścia do niej. Kiedy ja się tam pojawiałam czułam, że toleruje moją obecność tylko przez wzgląd na Erica, jednak z wielkim bólem akceptowała mnie w swoim gabinecie.
– Ojej, nie wiedziałam o tym – była zdziwiona. Owszem Stefania nie była zbyt wylewna, jednak Dorota spędziła w jej gabinecie długie godziny i absolutnie nie czuła się tam nieproszonym gościem.
– Ona za mną nie przepada, delikatnie to ujmując. Z trudem toleruje – roześmiała się nic sobie z tego nie robiąc – ale gust ma niezły, pomimo wszystko trzeba jej to oddać.
– Nie była jakoś szczególnie przyjazna, ale nie wyczuwałam antypatii – bezsensownie tłumaczyła się Dorota.
– To znak, że musiała ciebie polubić, i że nadajesz się na to stanowisko. Steph akceptuje tylko ludzi, którzy z profesjonalizmem podchodzą do pracy i są dobrani na odpowiednie stanowisko lub są Ericiem Zimmerem, a ty nim raczej nie jesteś.
Dorota była poruszona i speszona wyznaniem Agaty.
– Dziś popracujesz z Jackiem, on przygotuje ci komputer do pracy, a ja muszę przygotować się do odbioru basenu, który będzie jutro i jak sobie pomyślę o tych wszystkich urzędasach to mnie szlag trafia – wzdrygnęła się – mam nadzieję, że Ulka rozprawi się z nimi bez problemu – westchnęła teatralnie, puszczając do niej oczko i wyszła z jej pustego gabinetu.
Dorota z coraz większym zdziwieniem odkrywała, iż Ulka przestawała być dla niej problemem, który sobie sama wykreowała.
Praca z Jackiem była bardzo krępująca, tak jak i cisza, która ich otaczała. Nie mówił nic, nie próbował nawiązać z nią jakiegokolwiek kontaktu, jedynie klął pod nosem, gdy coś mu nie wychodziło. Nawet to nie często się wydobywało z jego ust. Dorota segregowała i kompletowała akta osobowe alfabetycznie, by łatwiej móc je wprowadzać do komputera. Po południu wpadła Agata i ku jej uciesze przerwała dręcząca ciszę.
– Dorota pomyśl, kogo wybierzesz na swoja sekretarkę i czy masz jakieś sugestie co do recepcji, kogo byś tam widziała? – pytała szybko.
– Uważasz, że potrzebna będzie mi sekretarka? – znała zakres swoich obowiązków i nie widziała potrzeby, by dodatkowo zatrudniać kogoś do pomocy.
– Jasne, inaczej sobie tego nie wyobrażam, nie dasz rady sama, Steph ma ich chyba ze trzy – dla Agaty, jak wywnioskowała z jej tonu, było to oczywiste.
– Po co aż tyle? – zapytała, choć faktycznie przypominając sobie sekretariat Stefanii widziała tam kilka kobiet, jednak nie sądziła, że wszystkie są jej pomocnicami.
– Steph jest królową i Eric ją trochę tak traktuje, wiesz; jedna do parzenia kawy, druga od odbierania telefonów, a jeszcze jedna od nie wiem, chyba od obcinania paznokci – powiedziała z pogardą.
Gdy Agata wyszła, ku ogromnemu zaskoczeniu Jacek się odezwał.
– Proszę nie obsadzaj mnie w recepcji, już wolę być tą od obcinania paznokci – powiedział od niechcenia.
Dorota roześmiała się, a dalsza powaga Jacka jeszcze bardziej prowokowała ją do śmiechu.
– Cóż, pokładałam w tobie tak duże nadzieje, ale skoro odmawiasz – nie wiedziała skąd wzięła się jej otwartość.
– I tak już mam etat niańki – powiedział pod nosem, ale udała, że tego nie dosłyszała.
– Słucham?
– A nic, masz już zdaje się wszystko gotowe, póki co – powiedział z rezygnacją odchodząc od komputera.
– Dlaczego póki co?
– Z tego co widzę, to z twoim systemem będzie najwięcej pracy, więc trochę ze sobą popracujemy – powiedział wychodząc z jej gabinetu – więc do zobaczenia.
– Raczej do milczenia – powiedziała z sarkazmem myśląc, że on już wyszedł.
– Słyszałem – cofnął się – ale wolę milczeć z tobą w inteligentny sposób, niż bez sensu mówić cokolwiek.
– Chyba też mi to odpowiada – powiedziała zaskoczona.
– To do pomilczenia – pożegnał się, głośno zamykając drzwi.
– Do pomilczenia – odpowiedziała do zamkniętych drzwi.
Wiedziała, kto ma podobnie miłe usposobienie i energię, by witać z takim samym uśmiechem gości jak recepcjonistka w hotelu w Szwecji. Wiedziała też kto nadawał się, jakkolwiek to przedziwnie nie brzmiało, na jej sekretarkę.
Agata z Anitą następnego popołudnia wyjechały do Warszawy, a ona pierwszy raz była w pracy bez nadzoru Agaty. Było dziwnie i pusto. Miała dużo pracy, zbyt dużo, by nad tym szczególnie rozmyślać, ale to krótkie rozstanie sprawiło, że uświadomiła sobie, jak wielkie znaczenie ma to, dla kogo pracuje.

W domu zapanował delikatny chaos. Dziewczynki raptownie pozbawione obecności mamy, natarczywie egzekwowały ich prawo do jej uwagi. Sprzątając dom czuła wzbierające w niej zmęczenie. Do tego jeszcze Antek, który zaczął niespodziewanie wykazywać zainteresowanie tym, co ona robi - interesował go jej dzień, jej problemy, jej relacje. Stanowiło to dla niej trudność, ponieważ nie potrafiła o tym mówić, nienauczona skupiać się na sobie zapewniała, że wszystko jest dobrze, nie wnikając w jakiekolwiek szczegóły i chyba zawodziła męża swoją lakonicznością.

Po kilku dniach w hotelu nastąpiło zupełne szaleństwo, ponieważ wrócili rekruci. Nie potrafiła zrozumieć jakim sposobem, ale udawało jej się zapanować nad wszystkimi problemami, które o poranku były niczym pasmo gór i zdawały się nie do pokonania.
Jeżeli owe pasmo gór niesłusznie wydawało się być niezdobytym, to ostatni tydzień przed otwarciem hotelu był Himalajami, a jednak o dziwo wieczorem wracała do domu z poczuciem, że wszystko, co było do zrobienia, zostało zrobione.
Przyjechał Eric, nadal asystowała mu Anita, która jak się okazało, była naprawdę niezastąpioną pomocą. Potrafiła wszystko, co należało zrobić w hotelu. Wiedziała dokładnie, jak poruszać się gąszczu spraw w recepcji, gdzie przełączać telefony, kierować ludźmi, do tego uspokajała wszystkich mistrzowskim opanowaniem emanującym z jej osoby.
Potem nastąpił etap fleszy i wywiadów. Wkroczenie na polski rynek Erica Zimmera odbiło się szerokim echem do tego stopnia, że we wszystkich głównych wydaniach wiadomości, we wszystkich telewizjach o tym mówiono. Były przeróżne konferencje i prezentacje, na których Dorota musiała być, ale ku jej ogromnej uldze pełniła tylko rolę statysty. Zaraz po zawierusze związanej z otwarciem hotelu zaczęli pojawiać się pierwsi goście.
Dorota nie miała żadnych wyrzutów w stosunku do siebie, że na nic nie ma czasu, ponieważ nikt z jej otoczenia go nie miał. Agata wiecznie biegała z Ulką coś załatwiając, Eric zajął się komunikacją z natarczywymi mediami, biorąc do pomocy Anitę. Antek, Karol i Zuza zupełnie pogubili się, nie będąc przygotowanymi na tak ogromne zainteresowanie hotelową restauracją.

– Gratuluję – usłyszała głos Stephani w telefonie parę dni później.
– Dziękuję – odpowiedziała ze spokojem, ale z wewnętrznym zaskoczeniem pomieszanym z nieopisywalną radością.
– Nigdy nie dzwonię z gratulacjami, proszę mi uwierzyć, ale pani naprawdę sprostała oczekiwaniom, jakie przed panią złożyłam – mówiła lekko protekcjonalnym tonem.
– Nie wiem, co powiedzieć – była szczerze zakłopotana.
– Proszę wyżej podnieść głowę, przed panią wielka kariera, ja powoli zbliżam się do emerytury i proszę mi wierzyć, że jeżeli pan Eric Zimmer zapyta o rekomendację dla mojego następcy, bez wahania wskażę panią.
Czy mogła czuć kiedykolwiek większą satysfakcję, większy zapał do pracy? O tej rozmowie nie powiedziała nikomu, bo nikt nie był w stanie pojąć, czym ona dla niej była. Słowa uznania z ust tak bardzo poważanej osoby, cenionej przez tak znaczących dla niej ludzi, dodały jej skrzydeł. Uwierzyła w siebie. Nie miała ambicji zajmować posady Steph, wcale o tym nie rozmyślała, ale to co usłyszała spowodowało, że zrozumiała, że to co robi, jest jej przeznaczone i cokolwiek się nie wydarzy ona, tak ona - Dorota - temu sprosta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz