niedziela, 31 grudnia 2000

Rozdział 36 - Ulga

Czekanie nigdy nie było jej mocną stroną, a zwłaszcza teraz. Było późno, telefon Agaty wciąż był głuchy, padał ulewny deszcz, a Roksi udawała, że nie widzi, że dzieje się coś dziwnego.
Zuza chodziła od okna do okna, nerwowo wpadając na otaczające ją przedmioty.
– Powiesz, o co chodzi? – zainteresowała się wreszcie Roksi.
– Nie, mamo – odpowiedziała stanowczo.
– Chcecie zostać same? – zasugerowała kobieta.
– Nie wiem, czy ona w ogóle się pojawi – powiedziała ze złością – potrzebuję tylko kilku minut z nią – spojrzała na matkę, oczekując zrozumienia, które oczywiście ta jej okazała, nie zadając już żadnych pytań.
Podbiegła do telefonu, słysząc sygnał wiadomości tekstowej.
„Zuza przepraszam, ale powiedziałem Agacie o zakładzie. Źle się z tym czułem. Nie wie, że to ty. Lepiej jej tego nie mów. Antek”
Czytała ten sms w kółko, nie potrafiąc zapanować nad tysiącem myśli, które tłukły się w jej głowie.
– Boże – zamyśliła się – jeżeli powiedział jej, o co się założyli. Panicznie zaczęła się tego bać, że Agata ją znienawidzi za to, że nie powiedziała jej prawdy do końca. I choć przyjaciółka nie była przesądna, to zakładanie się o czyjeś życie i łamanie tego bardzo szybko, na pewno mogło wstrząsnąć dziewczyną.

Wybrała numer Agaty, który nareszcie był aktywny.
– Już jadę – usłyszała jej głos.
Teraz dopiero stała w niepokoju. Gdy zobaczyła znajomy samochód na podjeździe, wybiegła z domu.
Patrzyła na Agatę starając się odczytać, w jakim jest nastroju. Wsiadła do samochodu i z uwagą jej się przyglądała.
– Płakałaś? – zauważyła z przejęciem i strachem.
Górska szybko przetarł twarz dłońmi.
– Trochę się wzruszyłam – powiedziała ta lekko się uśmiechając, co trochę uspokoiło Zuzę.
W myślach zaklinała Antka, by dochował tajemnicy.
– Dostałam od niego sms – podała jej swój telefon.
Agata odczytała wiadomość.
– Tak, powiedział mi. Dla niego nie było tego zakładu – mówiła dziwnie wyciszona.
Zuza robiła się spokojniejsza, widząc, że Agata nie ma do niej o nic pretensji.
– Wierzysz mu? – zapytała ostrożnie.
– Teraz tak – kiwnęła pewnie głową.
– Dlaczego płakałaś? – Zuza próbowała zdobyć jak najwięcej informacji.
– Najpierw opowiedział mi o tym, jak poznał Dorotę, potem jak ją zaczął zdradzać i jak siebie usprawiedliwiał. Potem powiedział o zakładzie i ja go źle zrozumiałam. Myślałam, że on chce dalej ją zdradzać, że mówi mi to tylko po to, bym się podłożyła. By mu dupę chronić. Jak sobie pomyślałam o Dorocie to się popłakałam z nerwów, za dużo tego dziś było.
– O czym tak długo rozmawialiście? – czegoś jej brakowało w pozornie spójnej historii.
Bez trudu rozpoznała, że myślami Agata nadal jest zaabsorbowana rozmową z Zacharewiczem.
– Nie wiem – wzruszyła ramionami – o Dorocie. Powiem ci, że i tak nasze zabiegi przyniosły efekt. On się na nowo w niej zakochał.
– Powiedział ci to – Zuza nie kryła zdziwienia otwartością Antka.
– Nie musiał mówić wprost – Agata powiedziała dość enigmatycznie.
– Czyli to wszystko nie było zupełnie pozbawione sensu – mówiła to bardziej do siebie, w zamyśleniu.
– Nie – przytuliła się do niej – ale proszę, nie zakładaj się o mnie więcej – poprosiła ją niezwykle wyciszona.
Dlaczego tak łatwo dała się omamić? Dlaczego nie wyciągnęła nauczki z przeszłości? Dlaczego uwierzyła, że odpowiedź na zadane pytania, świadczy o tym, że rozmówca nic nie ukrywa?
Pamiętała poranek dnia następnego. Na nowo świeciło słońce.
– Górska, nareszcie się wyspałam – witała ją, przeciągając się w swoim pokoju – czyste sumienie jednak jest balsamem
– Masz rację – odpowiedziała przyjaciółka wciąż przyklejona do poduszki.
Dlaczego nie widziała, że ta noc nie była dla niej tym samym, czym dla Agaty?
– Nie musisz wracać do domu, do psa? – próbowała ją podnieść z łóżka.
– Ozzy pojechał z Erikiem – mówiła półprzytomna.
– Gdzie? – zaskoczyło ją to odrobinę.
– Do Róży, kimkolwiek ona jest – jęczała Agata, chcąc jeszcze trochę pospać.
Rozpierała ją energia i nie mogła pozwolić, by Agata nie uczestniczyła we wspólnym poranku.
– Nie wiesz, kim ona jest? – Zuza nie rozumiała, jej obojętności
– Tresuje Ozzyego, przed wystawą, ona pomogła go Ericowi sprowadzić – dziewczyna przełożyła się na drugi bok.
Agata mówiła to z zupełną obojętnością. Zuza przez chwilę pomyślała z niepokojem o nowej znajomości Erica.
– Róża. Ładne imię – przyjaciółka próbowała podjudzić Agatę. Nie wyobrażała sobie sytuacji, w której Karol miałby współpracować z nieznaną jej kobietą.
– Eric mówi, że nie ma nic wspólnego z jej prezencją – zupełnie ignorowała ten temat.
– Ja bym tam sprawdziła – wciąż prowokowała, za co dostało się jej poduszką.

– Głupia Zuzka – skwitowała Agata, nakładając sobie kolejną poduszkę na głowę i zanurzając się w błogi sen na nowo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz