niedziela, 31 grudnia 2000

Rozdział 46 - Oddana ekipa

Nienawiść Doroty rosła z każdym dniem. Każdym, ponieważ problemy mnożyły się w zastraszającym tempie. W końcu nie było już nikogo, kto potrafiłby podchodzić lekko do kwestii dalszego istnienia hotelu. Do każdego dotarło pytanie o przyszłość. Jedyny plus tej patowej sytuacji był taki, że Agata wracała do życia, próbując walczyć o hotel. Tak to widziała Dorota, nie rozumiała tylko, dlaczego Antka to nie cieszy. Był gdzieś z boku, powoli wyłączał się z tego, czym oni teraz żyli. Był sam, nawet Zuza go nie wspierała.
W hotelu, w zamkniętym gabinecie Agaty atmosfera gęstniała coraz bardziej od nagromadzonej w ludziach adrenaliny. Nastrój ten udzielił się wreszcie Dorocie i ta przestała zajmować się stanem męża.
Emocje sięgnęły zenitu w przeddzień wypłat. Ulka była blada ze stresu, bo za chwilę Agata miała iść przelać ostatnie pieniądze, jakie mieli do dyspozycji. Agata chodziła po pokoju cała naelektryzowana i co chwilę rzucała jakieś soczyste przekleństwo. Jacek poprosił, by przelała mu tylko jedną czwartą wynagrodzenia, ponieważ musiał zapłacić kluczowe zobowiązania, czymkolwiek one by nie były. Dorota i Ulka w ogóle zrzekły się swoich pensji. Jednak to w żaden sposób ich nie ratowało.
Agata stała walcząc ze sobą przed wyjściem do księgowości, by złożyć elektroniczny podpis pod przelewem, który czyścił konto hotelu.
– Może zdarzy się cud i do piętnastego marca uzbieramy na ZUS. – Spojrzała z nadzieją po obecnych.
Gdy zamknęły się za nią drzwi, Ulka rozpłakała się histerycznie.
– Jasne, do siedemnastego - prąd, dwudziestego - podatki, dwudziestego piątego VAT i co tam jeszcze... – Nerwowo ścierała z policzków łzy. – Przepraszam was.
Dorota nie wytrzymała napięcia i również zaczęła płakać.
– Sprawdzę w necie, jak wyglądają procedury rozwodowe – powiedział tylko Jacek.
Spojrzały równocześnie na chłopaka, który oderwany od rzeczywistości, ze stoickim spokojem przeczesywał Internet.
– Ona nie dostała jeszcze nawet papierów, zanim oni się rozwiodą, miną wieki – Ulka traciła wiarę. Zachowywała się tak, jakby próbowała zarazić wyobcowanego Jacka swoją paniką.
– Może Eric nie odetnie się tak zupełnie? – łudziła się Dorota. – Przecież to będzie skandal, gdy jeden z jego hoteli splajtuje.
– Powie, że to był hotel Agaty, że nie poradziła sobie, będzie to miał w dupie, wielka dla niego strata – kpiła Ulka.
– Myślicie, że to koniec? – spytała Dorota ze strachem.
Siedzieli patrząc po sobie posępnie. Jacek nerwowo przebierał nogami kręcąc się na fotelu Agaty. Ulka nie podnosiła głowy z biurka. Dorota stała przy oknie i cała sobą ubliżała Ericowi Zimmerowi.
– Niech ktoś idzie sprawdzić, co jest z Agatą – poradził Jacek. – Coś długo jej nie ma – przerwał męczącą ciszę.
– Daj jej ochłonąć. – Ulka nie podnosiła się. – W ciągu kilku miesięcy traci wszystko, teraz przelewa ostatnie pieniądze, jakie jej zostały – mówiła ze zrozumieniem.
– Może jednak nie powinna być sama. – Dorota gotowa była jej szukać.
– Zobacz, czy wyszła z księgowości – powiedziała obojętnie Ulka do Jacka, który włączył monitoring i cofał nagranie, sprawdzając korytarze.
– Ile składa się jeden podpis? – Wszyscy troje powoli zaczynali się podnosić z niepokojem.
– A weszła w ogóle? – Ulka siedziała prosto.
– No weszła, oknem raczej nie uciekła. – Chłopak nie spuszczał wzroku z ekranu.
– Dajmy jej czas – Ulka opanowała się już zupełnie.
– Jak będziemy musieli zamknąć hotel, przysięgam, zniszczę Zimmera – oświadczył Jacek ze śmiertelną powagą, tak do niego niepodobną.
Ulka obrzuciła go krytycznym spojrzeniem, ale nie komentowała jego wypowiedzi.
– Dlaczego zawsze coś mi się w życiu pierdzieli? – Ulka znowu półleżała na biurku, bawiąc się włosami.
Dorota czuła, jak napływają jej łzy do oczu.
– Wiecie, co jest najgorsze? My tracimy tylko pracę, a ona… – Nie ukrywała łez. Nawet nie potrafiła sobie wyobrazić, co czuje Agata. Ona i Ulka miały swoje rodziny, mężów, którzy spokojnie mogli zaspokoić potrzeby całej rodziny. Jacek miał ten swój komputer, swój wirtualny świat, w którym wciąż się chował. Agata traciła wszystko.
Jacek jej się przyglądał.
– Nie możemy jej dołować, jak my się poddamy, to kiszka – powiedział zamyślony.
– Udajemy, że walczymy – Ulka się wyprostowała. – To nic, że nie dostaniemy pensji, pokażemy jej, że jesteśmy ponad to, bo ja nie pracuję głównie dla kasy, po prostu lubię tu być. – Ulka odkrywała swoje pobudki.
– Ja mogę robić na dwa etaty, po piętnastej za ciecia.
– Ja mogę sprzątać – Dorota usiadła na biurku.
– Najwyżej zejdziemy jako ostatni ze statku. – Ulka stała wyprostowana, gotowa do walki, która przed jeszcze przed chwilą miała być tylko pozorowana.
Patrzyli po sobie z nową siłą i nadzieją, czerpiąc z siebie wzajemnie wsparcie, czuli, że są gotowi być z Agatą w najgorszych chwilach.
W tym momencie do biura wpadła Zimmerowa głęboko oddychając.
Usiadła na podłodze przy drzwiach patrząc na nich z niedowierzaniem. Jej policzki płonęły ognistą czerwienią.
– Zaraz po tym, gdy weszłam do księgowości, zadzwonił telefon. To było połączenie do mnie… ze Szwecji. – Przełknęła ślinę, wciąż nie mogąc uspokoić oddechu. – Nie zdążyłam nawet podejść do komputera – trzęsły jej się ręce. – To była Steph. Powiedziała, że w tej chwili pan Eric podpisał nasze przelewy, wszystkie płace poszły z jego konta. – Patrzyła nieprzytomnie.
– Żyjemy – Ulka odetchnęła z ulgą.
– Przelali nam kasy tyle, że żyjemy. Do końca miesiąca. – Popatrzyła na nich. – Ale macie pojęcie, co to oznacza? Wiedzieli dokładnie, kiedy weszłam do księgowości. – Spojrzała na Jacka. – On mnie obserwuje! – Zacisnęła pięści.
– Zaraz zrobię tak, że nic nie zobaczy – Jacek od razu przystąpił do działania. Pobudzony nową siłą sięgnął po komputer.
– Czekaj – powstrzymała go. – Wtedy się wkurzy – Agata była jednak pełna wątpliwości.
– Agata, o co chodzi? – Ulka widziała, że jest coś, czego nie chce im powiedzieć. – Rozmawiałaś z nim?
Zaprzeczyła szybkim ruchem głowy.
– Był tam, ale nie wziął słuchawki. – Przygryzła wargę. – Steph przekazała, że pan Zimmer jest usatysfakcjonowany moją powściągliwą i dyskretną postawą, że miał pewne, uzasadnione obawy. – Zaśmiała się histerycznie. – Pewnie chodzi mu o to, że chciałam go zabić telewizorem. I nie tylko.
– On ciebie szantażuje! – Dorota była wzburzona.
– Ale już niedługo. – Spojrzała na nich z powagą. – Dwudziestego czwartego maja jest sprawa rozwodowa, dziś wysłali dokumenty do Polski. – Nerwowo przełknęła ślinę.
Siedzieli w ciszy, analizując, co zrobić dalej, by nie zdenerwować Erica Zimmera. Rodziła się na nowo nadzieja, że uda im się uratować hotel, jeżeli nie popełnią głupiego błędu.
– Nikt oprócz nas nie wie o twoim rozwodzie – zapewniła ją Ulka. – Nawet twoi rodzice.
– I tak musi pozostać, co za psychol, czuję się osaczona! Nie chcę jego pieniędzy! Ale inaczej nie przetrwamy. – Patrzyła w okno z paniką w oczach.
– Eric Zimmer wychodzi z biura Steph – oznajmił Jacek. – Chcesz się pobawić w jego grę?
– Nie. – Wstała. – Nie mam ochoty pamiętać, jak on wygląda. Cholera! – Zamyśliła się. – Pewnie wieczorami z satysfakcją patrzy na nagranie z parkingu – powiedziała z bólem.
Dorota pomyślała, że Agata nawet nie jest w stanie sobie wyobrazić, jak żałosny widok sobą wtedy przedstawiała. Obraz, o którym wszyscy starali się zapomnieć
– Nie ma tego nagrania, skasowałem je – powiedział Jacek wciąż z uwagą wpatrzony w monitor śledząc Erica. – I on na pewno tego nie widział. Wiem, czy ktoś przede mną oglądał obraz.
– Dzięki – Agata poruszona wpatrywała się w Jacka.
– Nie zapominaj, że jestem najlepszy i potrafię prawie wszystko. A to, czego nie potrafię ty też dobrze wiesz. – Spojrzał na nią porozumiewawczo.
Agata tajemniczo uśmiechnęła się do chłopaka i skinęła głową. Dorota z odrobiną zazdrości odkryła, że tych dwoje ukrywa coś przed wszystkimi, jednak nie było to miejsce, ani czas na roztrząsanie tego. Zresztą, doskonale wiedziała, że nie ma do tego prawa. Mimo to poczuła ukłucie zawiści.
– Znakomicie pamiętam, jak mnie zirytowałeś na pierwszym spotkaniu twierdząc, że ja ciebie potrzebuję, podobno nawet nie wiedziałam jak bardzo. – Agata usiadła na biurku i z wielką sympatią uśmiechała się do chłopaka..


Dorota świetnie znała tę wymuszoną obojętność Jacka. Pozę, którą zawsze przybierał, udając, że nic nie robi na nim wrażenia. Sama kryła się kiedyś za podobną maską.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz