niedziela, 31 grudnia 2000

Rozdział 50 - Nie poddam się!

Brakowało czternastu dni. Głupich czternastu dni, by wszystko się powiodło, by udało się zrealizować plan zgodnie z ich oczekiwaniami. Cholernych dwóch tygodni, by ich karkołomna misja dobiegła końca.
Agata przestała się spóźniać, przybywała nawet przed czasem, tryskała energią, jakiej dawno u niej nie widzieli. Dorota podziwiała jej siłę i wolę walki.
Do biura na poranną naradę weszła Magda z powagą im się przyglądając. Nikogo w zasadzie nie obeszło jej zachowanie, ponieważ wszyscy mieli na głowie dziesiątki spraw znacznie poważniejszych. Magda zaczęła chodzić po gabinecie głośno stukając obcasami, co najwyraźniej zirytowało Jacka, który zmierzył ją wzrokiem, po czym utkwił spojrzenie w jej butach. Wzrok zgromadzonych powędrował na szpilki Magdy przystrojone zielonymi listkami koniczyny.

– Dawno nie widziałam Erica – powiedziała znacząco do Agaty, uważnie jej się przyglądając.
I wtedy Dorota poczuła niepokój, że coś zaczynało się dziać, wymykać spod kontroli, gdy byli już prawie u celu.
– I jeszcze trochę go nie zobaczysz – starała się zbagatelizować sprawę Agata.
Jednak Magda jak nigdy nie zadowoliła się odpowiedzią Zimmerowej. Wciąż wyczekująco wpatrywała się w swoją szefową.
– A co, tęsknisz za nim? – Jacek udawał niezainteresowanego, pomimo rzuconego szybko ukradkowego spojrzenia na Dorotę i Ulkę.
– Nie. – Wciąż pytająco patrzyła na Agatę.
Jacek odłożył laptop, co świadczyło o tym, że nawet on się poddał w udawaniu ignorancji.
– To o co ci chodzi? – Agata wzmogła czujność i spojrzała z zainteresowaniem na Magdę, wciąż jednak starając się zachować lekki ton.
– Może o to – mówiąc to Magda położyła na jej biurku wizytówkę.
– Marek Nadolski – odczytała na głos Agata. Celebrity. – Pokiwała głową ze zrozumieniem. – Czego chciał? – zapytała oschle.
Ulka zaczęła bawić się włosami. Coraz trudniej było im okazywać obojętność.
– Pisze artykuł do piątkowego wydania na temat rozwodu Zimmerów. – Usiadła na biurku Ulki, przyglądając się im z żalem.
– Co mu powiedziałaś? – zapytał krótko Jacek.
– Wiem, że masz mnie za kretynkę – patrzyła na niego z urazą – ale jestem lojalna.
Przeszył ją obojętnym spojrzeniem, po czy na nowo zaczął intensywnie przyglądać się jej butom, jakby celowo próbował ją zdekoncentrować.
– Magda, co mu powiedziałaś? – Dorota starała się załagodzić napięcie.
– Wykonałam najsłodszy z moich uśmiechów – zaprezentowała go z pogardą – i zapewniłam, że jeżeli chce się dowiedzieć czegokolwiek, to trafił do źródła, nikt mu tyle nie powie co ja, oczywiście, jeżeli zapewni mi dyskrecję. – Wciąż dawała im odczuć, że czuje się oszukana. – Nie chciałam, by zaczął węszyć wśród innych pracowników, więc umówiłam się z nim na obiad.
– Dziękuję – powiedziała z przejęciem Agata. Wzruszona patrzyła na lojalną recepcjonistkę.
– Dlaczego dowiaduję się o tym ostatnia? – Dziewczyna była wzburzona. Dorota rozumiała jej rozczarowanie. Magda miała prawo czuć się częścią ich grupy, która nagle okazała się wobec niej nieufna. Wykluczyli ją z problemów, co musiało ją zaboleć.
– Magda, usiądź. – Dorota chciała przywołać ją do porządku. Próbowała szybko zebrać myśli, by z jednej strony stanowczo, a z drugiej jak najdelikatniej uzmysłowić jej, że zachowanie tajemnicy nie było działaniem skierowanym przeciwko niej.
– Naprawdę jestem aż tak mało godna zaufania? – Popatrzyła pytająco po wszystkich.
– Magda, to nie tak – zabrała głos Ulka poważnym tonem. – Im mniej osób o tym wie, tym lepiej dla Agaty i dla wszystkich.
– Jasne. Ale nie wiem tylko ja – zauważyła oskarżycielsko.
– Nie wiedzą o tym nawet moi rodzice. – Agata patrzyła na nią z powagą.
– Jak to? – spytała z szeroko otwartymi oczami. Złość nagle zaczęła ustępować, w jej miejsce pojawiło się najpierw zdumienie, a po nim szok.
– Wiedzą tylko ci, którzy mnie znaleźli po tym, jak Eric odszedł – mówiła spokojnym głosem, dziwiąc się sobie, że jest w stanie być tak opanowana, gdy wspomina to wydarzenie.
– Nic nie rozumiem! On naprawdę ciebie zostawił? – Powoli docierał do niej sens otrzymanej informacji.
– Naprawdę. – Pokiwała głową. Jacek krótkim, szybkim spojrzeniem badał emocje Agaty, a gdy to, co zobaczył, uspokoiło go, na nowo zaczął klikać w klawiaturę komputera.
– Ciebie?! On? – Zamyśliła się – Ale po co ta cała tajemnica?
Dorota na nowo poczuła niedorzeczność całej sytuacji. Dla nich był to już zastany fakt, nikt nie roztrząsał, dlaczego muszą odstawiać tę maskaradę, jednak dla Magdy był to dopiero początek próby zrozumienia i pogodzenia się z sytuacją.
– Eric zażądał dyskrecji – Ulka szybkim spojrzeniem przekazała, że ona to rozegra – ma tu kilka osób, które mu donoszą, stąd ta ostrożność.
Dorota była zdumiona pomysłowością Ulki, od razu rozpoznając strategię, której ta zamierza użyć.
– Myśleliście, że ja donoszę? – Dziewczyna uniosła się ponownie.
– Nie. – Dorota podeszła do niej bliżej, kładąc rękę na jej ramieniu. – Co prawda nie mamy pojęcia, kto to jest, ale ty jesteś poza jakimikolwiek podejrzeniami, nie o to chodzi. To ja poprosiłam, by ci nie mówić. – Była pewna, że gdy przedstawi to jako swoją decyzję, do Magdy dotrze powaga sytuacji. Recepcjonistka od samego początku ich współpracy darzyła Dorotę wielkim szacunkiem i wdzięcznością, wiedząc, że to dzięki niej mogła cieszyć się tak prestiżowym stanowiskiem w hotelu.
– Dlaczego? – Ton Magdy nagle spokorniał.
– Nie chciałam, byś się męczyła tak, jak my. Uwierz mi, nie jest niczym przyjemnym wciąż stwarzać pozory, że wszystko jest w porządku, gdy nie jest. My możemy się pozamykać w swoich biurach i przestać udawać na kilka godzin, ale ty jesteś cały czas na widoku. – Patrzyła na nią oczekując zrozumienia.
– Ale dlaczego się go boicie? – Wodziła po wszystkich pytającym wzrokiem.
– By nie odebrał Agacie hotelu – powiedziała Ulka.
– Przecież to jej hotel – zaznaczyła oczywistym tonem.
Ulka już otworzyła usta i miała zacząć jej tłumaczyć zależność wrocławskiego hotelu od całej sieci Erica, gdy nagle znieruchomiała..
Dorota podążyła za wzrokiem Ulki, dostrzegając, że ta uważnie obserwuje Agatę. Zimmer przerażona nagle wstała i głęboko oddychając wpatrywała się w jeden punkt.
– Agata, co jest grane? – zapytała Magda.
– Eric zabrał mi akt notarialny hotelu – powiedziała opadając z powrotem na fotel za biurkiem.
– Ojeju… to straszne – nadmiar informacji, spowodował, że Magda nie rozumiała jeszcze w pełni, tego, co naprawdę się wydarzyło.
Jacek odłożył laptop. Na jego twarzy pierwszy raz widać było emocje, prawdziwe poruszenie, strach.
– Magda, tylko się znowu nie unoś, ale teraz powinnaś iść już do recepcji, zbyt długo trwa ta narada, nie chcemy, by komuś wydało się to dziwne – Jacek starał się jak mógł, by być delikatnym. – Zastanowię się, jak rozegrać sprawę z Panem Ciekawskim. O której masz ten obiad?
– O trzynastej – odpowiedziała z przejęciem.
– Idź do recepcji i cierpliwie czekaj – wyprowadził ją z biura, lekko popychając, co dziewczynę wprawiło w nieukrywane zdziwienie, jednak posłusznie wyszła. Gdy tylko zamknęły się drzwi, ten zrezygnowany oparł głowę o ścianę.
– Nie! – krzyknęła Ulka. – Agata! Błagam, powiedz, że to był blef!
– Nie, coś mi wczoraj nie grało, ale nie wiedziałam co… – była myślami jakby gdzie indziej.
– Gdzie miałaś ten akt? – dopytywała zdenerwowana Ulka.
– W sejfie, wczoraj wyciągałam z niego płyty, które nagraliśmy z Erikiem, żeby je zniszczyć i, przysięgam, aktu w nim nie było! – Znowu zerwała się z miejsca.
– Stój – powstrzymał ją Jacek. – Nie możesz tak wybiec. Idź z Dorotą. Powoli – zaznaczył.
– Idę z nimi – Ulka pewnie zbierała się do wyjścia.
– Ty zostaniesz ze mną, musimy myśleć, jak rozegrać tę sprawę z tym dziennikarzem z Celebrity – zatrzymał ją.
Wyszły w pozornym spokoju z biura. Agata co chwilę przyspieszała.
– Agata! – upominała ją Dorota.
– Ja pierniczę, cholera – klęła ta w drodze do mieszkania.
Zamknęła za sobą drzwi i otworzyła barek, za którym znajdował się sejf. Nerwowo wyrzucała z niego zawartość, sprawdzając każdy dokument po kolei.
– Nie ma! – Usiadła spanikowana na ziemi.
– Jesteś pewna, że tu był? – Dorota próbowała zmusić ją do zastanowienia, przecież istniały jeszcze inne miejsca, w których mógł się znajdować.
– Tak. – Odpalała papierosa.
– Kiedy ostatnio go widziałaś? – Dorota składała porozrzucane dokumenty, sprawdzając czy Agata czegoś nie przeoczyła, jednak na nic się to zdawało, zwłaszcza, że wszystko było zapisane po szwedzku.
– Nie pamiętam, był tam zawsze, dawno nie zaglądałam do tego cholernego sejfu. – Chodziła nerwowo po mieszkaniu. – Ale przecież taki akt można odtworzyć – przekonywała samą siebie.– Dorota – patrzyła błagalnie – powiedz, że on tego mi nie zrobi?
– Agata, jeżeli wyjdzie ten artykuł… – patrzyły na siebie w przerażeniu.
– Będzie po mnie. – Agata usiadła na podłodze.
– Będzie po nas. – Dorota bezsilnie opadła obok niej.
W drodze powrotnej do biura nie spieszyły się już tak bardzo.
– Która godzina? – Agata zapytała Dorotę.
– Dochodzi dziesiąta – odpowiedziała, doskonale zdając sobie sprawę z tego, jak mało czasu im zostało.
– Nie ma go – powiedziała wchodząc do swojego gabinetu. – Jak odtworzyć akt notarialny? – główkowała.
– Agata, skup się – Ulka patrzyła jej prosto w oczy – czy Eric podsuwał ci do podpisania jakieś dokumenty, zanim wiesz co…
– Ulka, ja cały czas coś podpisywałam! – Była załamana.
– Przecież nie jest kretynem, skoro nie macie rozdzielności majątkowej, to on powinien uważać – Jacek starał się uspokoić wszystkich. – My wiemy, że Agata sra na jego hotele, ale on nie.
– Czy ty głuchy jesteś? – Ulka nie wytrzymała. – Ona nie wie, co podpisywała, rozdzielność mogą już mieć, a on ma z tego świetną zabawę!
– O nie! – Agata wstała wzburzona, powodowana jakby nową siłą. – Przysięgam, że jeżeli to wszystko okaże się prawdą, pożałuje tego. Będę walczyć do końca, a jeżeli nie uda mi się nic osiągnąć, to skompromituję go na cały świat, będzie ulubieńcem wszystkich brukowców, już ja się o to postaram! – groziła jak w transie. – Zniszczę ciebie, Ericu! – ostatnie słowa wypowiedziała mrużąc oczy w nienawiści.
Pozostali ze zdziwieniem obserwowali Agatę.
– Dobra, skupmy się może na Magdzie – doradził Jacek, wyraźnie zaniepokojony zachowaniem Agaty, którą mało co obchodziło w tym momencie. Siedziała w kącie niczym chmura gradowa, układając w głowie jakiś szalony scenariusz. Zupełnie odmienny od tego, którym zajęła się reszta zespołu.
Jacek z uwagą przyglądał się wizytówce. Zadzwonił do kogoś podając adres mailowy dziennikarza. Ściszonym głosem rzucał hasła, z których pozostali nie mogli niczego zrozumieć.
– Zawołajcie Magdę – rozkazał nie odrywając oczu od ekranu.
Po chwili dziewczyna weszła, patrząc na niego niepewnie.
– Zadzwoń do niego i powiedz, że nie możesz teraz rozmawiać, że wysłałaś mu maila i rozłącz się – zarządził bez zbędnych wyjaśnień.
– Ale ja nic do niego nie napisałam. – Patrzyła na niego nie rozumiejąc.
– Ja napisałem. – Jacek nie krył poirytowania.
– Jak to, z mojej poczty?
– Dziewczyno, włącz myślenie! – Stracił cierpliwość wściekły, że Magda nie pojmowała powagi sytuacji i zamiast spełnić jego polecenie, zaczęła zadawać niedorzeczne pytania. – Ty podałaś mu maila, czy on tobie?
– On mi – patrzyła na niego z pełnym niechęci wyrazem twarzy.
– Wiec dostał mail z adresu <słodka cizia> - rzucił cynicznie.
– Nienawidzę cię – wysyczała.
– Wali mnie to, dzwoń – ponaglał dziewczynę. Gdyby nie powaga sytuacji Dorota interweniowałaby, jednak nie było czasu na zbędne wyjaśnienia, które można było odłożyć na później.
Dziewczyna tym razem posłusznie wykonała polecenie i wyczekująco czekała na dalsze instrukcje.
– Teraz idź i ładnie się uśmiechaj, to przecież twoja specjalność. Pamiętaj, że walczymy w jednej drużynie, także o to, by twój Grzesio miał gdzie przybywać na swoje turnieje. – Wyganiał ją z gabinetu. – I udawaj bardzo zajętą.
Recepcjonistka rozglądała się po pokoju i błagalnym wzrokiem szukała wsparcia.
– Magda, proszę, zajmij się pracą – Dorota wyprowadziła ją z biura. – Jutro cię pewnie przeprosi – zapewniła ją.
– Mam gdzieś jego przeprosiny – rzuciła dumnie i wyszła.
– Co robisz? – dopytywała Ulka.
– Czekam. – Wyginał kark. – Dorota, pomasuj mi – bardziej rozkazał niż poprosił.
Bez słowa podeszła i spełniła jego zachciankę, wymieniając z Ulką wymowne spojrzenia.
– Jacek – Agata wyrwała się nagle z obmyślania swojego planu zemsty – potrafisz tak zmontować film, by nikt nie odgadł, że to fotomontaż?
– Tak, oczywiście – odpowiedział ze spokojem, jakby odpowiadał dziecku.
– To w porządku – wciąż była pogrążona była w swoich rozmyślaniach. Od czasu do czasu uśmiechała się mściwie.
– Dzięki. – Jacek odsunął grzecznie rękę Doroty. – No dobra. – Wrócił do pracy.
– Co ty robisz? – Ulka dopytywała się coraz bardziej zaintrygowana.
– Zbieram dane. – Jego palce szybko przemykały po klawiaturze, a oczy w szybkim tempie odczytywały informacje. – A więc miłe panie, oto treść wiadomości wysłanej do Pana dziennikarza, przez niejaką Różę Sankot, w dniu 6 maja 2007: „Piszę, mając nadzieję, że zainteresuje Pana rzetelna informacja ze świata biznesu, o którym zwykł Pan pisać. Małżeństwo Erica Zimmera i Polki Agaty Zimmer w tym miesiącu zostanie zakończone. Pan Zimmer na nowo układa sobie życie, co jego niebawem była żona okupuje poważną depresją, stąd brak jakichkolwiek doniesień. Eric Zimmer niebawem zostanie ojcem, co uczyni go nareszcie spełnionym mężczyzną. Agata Zimmer niestety nie jest w stanie pogodzić się z tym, że jej status znacząco się pogorszy, nauczona jest żyć w blasku fleszy, opływając w luksusy, stąd ta depresja. Proszę o zachowanie mojej anonimowości, co będę wynagradzać panu kolejnymi, bieżącymi informacjami. Sugeruję powołać się w artykule na osoby z otoczenia Pani Zimmer.”
Dorota z pełną obawą spojrzała na Agatę, która siedziała zamyślona w kącie, gruntownie analizując to, co usłyszała.
– Droga Pani Różo Sankot – Agata zaczęła recytować – która sprawiłaś, że Eric Zimmer spełnił się jako mężczyzna, doigrałaś się. Niemal była już pani Zimmer, trawiona głęboką depresją, nie oszczędzi nawet przyszłej matki.
Patrzyli na Agatę, która zdawała się w ogóle nie przejmować zaistniałą sytuacją.
– Możecie robić, co tylko wam przyjdzie do głowy, możecie to też olać – mówiła rozbawiona. – Sram na to, ale zapewniam, prawdziwa zabawa dopiero się rozpocznie. – Wstała i z dziewczęcą lekkością wyszła z pokoju, zostawiając ich oniemiałych.
Dorota była oburzona zachowaniem Róży, ale równie mocno zaniepokojona postawą Agaty i tym, że jej przyjaciółka zdawała się być nieobliczalna.
– W porządku – asekuracyjnie zaczęła Ulka – uznajmy, że Agata zwariowała, co chyba nie oznacza, że my mamy nie robić nic.
– Lepiej niech do tej wojny nie dochodzi – zasugerował Jacek.
– To co robimy? – Dorota patrzyła na drzwi, za którymi zniknęła Agata.
– Trzeba się skontaktować z Erikiem – Jacek popatrzył na nią. – Ty musisz – dodał z mocą.
– Nie, nigdy – zaparła się. – Nie, nie ma mowy! – Nie dopuszczała do siebie w ogóle możliwości. - Nie dam rady!
– Jeżeli chodzi o naszą trójkę, to jak myślisz, z kim miał najlepszy kontakt, Doris? – motywował ją.
– Nienawidzę go! – jęknęła.
W pokoju zapanowała złowroga cisza, Ulka i Jacek patrzyli na nią wyczekująco. Do Doroty zaczęło docierać, że to może być jedyne wyjście z sytuacji, powoli zaczynała też rozumieć plan, jaki mógł rysować się w głowie Jacka. Patrzyła na telefon i nie potrafiła się zdecydować. Czuła, że teraz wszystko zależy od niej jednej i to dało jej siłę, by mimo nienawiści i strachu jednak zdobyć się na ten ruch.
Rozmowę z Erikiem miała rozplanowaną co do każdego słowa. Szła na wojnę z wrogiem. Myślała o Agacie, która będzie musiała stoczyć jeszcze większą walkę, zupełnie pozbawiona wsparcia przyjaciół, wiernej hordy. Jeżeli istniał cień nadziei, że to jej w czymś pomoże, nie mogła się poddać.
W napięciu czekała, by odebrał telefon, pierwszy raz od tak dawna miała usłyszeć Erica.
– Witaj, Doris. – Był dość oficjalny, ale jego jeszcze bardziej niż zwykle nonszalancki ton spowodował natychmiastowe wzburzenie Doroty.
Słysząc swoje imię w wersji, której tylko on używał, poczuła odrazę.
– Witaj, Ericu – bardzo starała się, by wyczuł chłód jej głosu, pogardę jaką do niego czuła.
– Nie dzwonisz zapewne, by wymienić uprzejmości? – zauważył oschle.
– Nie – odpowiedziała stanowczo.
– Nie dzwonisz też chyba, by zapytać mnie o zdrowie? – pytał wciąż pełnym cynizmu głosem.
– Nie, Ericu. Mało mnie ono obchodzi – zaczęła schodzić z wyznaczonego sobie toru neutralności.
– Co za rozkosz, słyszeć coś takiego z twoich ust – zakpił.
Zacisnęła pięści i opanowała się. Ulka motywowała ją pokazując zaciśnięte kciuki.
– Ericu, bez względu na to co się stało, proszę by ta rozmowa pozostała między nami – powiedziała rzeczowo, na co Ulka pokiwała głową dając tym znak, że właśnie tak powinna z nim rozmawiać.
– Przeanalizuję twoją prośbę – odparł znudzony.
– Wiem od Agaty, że zależy ci na dyskrecji – kontynuowała.
– Wymagam dyskrecji – poprawił ją władczo.
– Dziś rano w hotelu był dziennikarz z Celebrity, naszego rodzimego brukowca. Zaczął węszyć w sprawie waszego rozwodu – mówiła ostrożnie, z największym spokojem, na jaki było ją stać.
– To macie problem – zaznaczył obojętnie.
– Nie, Ericu, to ty masz problem, bo nie dowiedział się o tym od nikogo z nas. – Starała się nie tracić nad sobą kontroli, choć ten mocno ją do tego prowokował.
– Ode mnie również. – Wciąż utrzymywał oficjalny ton. – Co na to piękna pani Zimmer? – zapytał z ironią. Jacek, który podsłuchiwał rozmowę, zacisnął pięści. Wyraźnie tracił resztki cierpliwości do bezczelnego Zimmera.
– Już niedługo – wyrwało się jej. – Bardzo się tym przejęła – skłamała. Jacek uśmiechnął się do niej porozumiewawczo, naśmiewając się z podejścia Agaty do problemu.
– Och! – udał wzruszonego.
– Ericu, wiesz przecież, że mamy tu Jacka – uświadomiła mu pozornie pobłażliwym tonem. – Artykułu nie będzie, już to załatwił. – Spojrzała na chłopaka. – Wysłałam ci na twój adres mailowy coś, co powinno cię zainteresować, a w zasadzie... nie tylko ciebie.
– Doris…
– Mam na imię Dorota, do widzenia Ericu. – Rozłączyła się.
Czuła dumę, ból, złość i pogardę. Chciała płakać i śmiać się jednocześnie. Emocje były zbyt silne, była wyczerpana. Nie znała takiego Erica, brzydziła się nim. Ale on też nigdy nie poznał takiej Doroty, którą ona przed chwilą sama ją stworzyła, a Eric Zimmer miał w jej powstaniu znaczący udział.
Zanim ochłonęła, dostała krótkiego maila: „Dla mnie zawsze będziesz Doris. Dziękuję za informacje, doceniam Twoją determinację. Niemądre postępowanie zostanie ukrócone. Konsekwencje zostaną na pewno wyciągnięte. Zapewniam Cię. Eric”
– Zabił ją – triumfalnie ogłosiła Ulka, patrząc na monitor.
– Sram na to. – Dorota zacytowała Agatę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz