niedziela, 31 grudnia 2000

Rozdział 52 - Lęki Su

Zuza była zła na Agatę za jej upór i stanowczość. Tak bardzo pragnęła, by była przy niej niczym siostra, najbliższa osoba, podczas komunii Mileny, szczególnie, że rodzina Karola miała tłumnie pojawić się na tej uroczystości. Przyjaciółka jednak stanowczo powiedziała: nie. Pomimo, że godzina zero wybijała w poniedziałek, ta postanowiła zjawić się w Sztokholmie już w sobotę. I żadna siła nie była w stanie zmienić jej decyzji.
W piątek Zuza punktualnie o ósmej pojawiła się w gabinecie Agaty.
– Jak jest? – zapytała Jacka, który w tym dniu śledził uważnie każdy krok swojej szefowej.
– Od siódmej dwadzieścia pływa w basenie – powiedział z niepokojem, wpatrując się w monitor.
Obserwowali Agatę przez całe przedpołudnie.
Śledzili jej wycieczki korytarzem pomiędzy sauną, siłownią i basenem, zakończone wizytą u masażysty.
– Myślę, że stary powinien być usatysfakcjonowany jej poczynaniami – Jacek zamknął komputer wymownie nabierając powietrza. Zuza wiedziała, że rzeczywiście martwi się o Agatę.
– Nawet się nie spodziewa, że ona ładuje czakramy do walki z nim – w zamyśleniu zauważyła Zuza
– Myślisz? – zastanowiła się Dorota. – Mi się wydaje, że ona się boi – wyznała.

Zuza w milczeniu spojrzała na przyjaciółkę i bezradnie wzruszyła ramionami.
– Najbardziej mnie wkurza, że tak bardzo się upiera, by jechać sama. – Ulka chodziła nerwowo po pokoju – Robert chciał z nią pojechać, ale się nie zgodziła.
– To cała Górska, byle tylko nikogo sobą nie obciążać. – Zuza westchnęła. W tej sprawie jednak postawa Agaty martwiła ją szczególnie. Przerażała ją swoim smutkiem.
– Może jak wyjedzie, wreszcie zajmiecie się pracą – powiedział Jacek złośliwie.
– Odezwał się pierwszy pracoholik – wyśmiała go Zuza. – Jedyne co robisz, to gapisz się w monitor, z dupą w fotelu Agaty – zaznaczyła złośliwie.
– Udław się, zołzo! – Wstał obrzucając ją pogardliwym spojrzeniem i wyszedł z pokoju.
– Po co się z nim kłócisz? – zwróciła jej uwagę Dorota.
– Ja? – udała oburzoną. – To była przyjacielska wymiana zdań. – Uśmiechnęła się pod nosem. Tak naprawdę potrzebowała ofiary, by wyładować na kimś swoje frustracje, jednak kłótnia z Jackiem nie spełniła tego zadania.
– Gdzie on polazł? – spytała Ulka Dorotę zirytowana tym, że Jacek tak nagle bez słowa wyszedł.
– Dobrze, że sobie poszedł – Zuza nic sobie z tego nie robiła – zastanówmy się, co robimy z Agatą.
– A co mamy z nią robić? – zdziwiła się Ulka.
– Jasne, niech pływa do nocy! – Zuza wściekła wypadła z gabinetu.
Wiedziała, na kogo może liczyć. Tylko jedna osoba mogła zrozumieć jej problem. Bez wahania sięgnęła do torebki i wyjęła z niej telefon.
– Musimy porozmawiać – pewnie powiedziała do słuchawki.
Antek czekał na nią w restauracji w centrum miasta. Z zaniepokojeniem przyglądał się Zuzie.
– Jest jakaś podejrzana – powiedziała siadając przy stole.
– Dziwisz się jej? – spojrzał na nią pytająco.
Widziała, że on również nie radzi sobie z samotną wyprawą Agaty do Szwecji, z tym, że zamierza rozprawić się z Erikiem w pojedynkę. Niestety, tak jak i ona musiał pozostać we Wrocławiu.
– Gdyby nie ta komunia, pojechałabym z nią, ale ta ruda świnia jak zwykle jakoś wszystko tak zorganizowała, żeby rzucać nam kłody pod nogi! – Zuza ze złością sypała cukier do kawy.
– I tak nie pozwoliłaby ci ze sobą pojechać – powiedział pewnie.
– Ona chce dziś zobaczyć się z Mileną i Kasią, zaproponuję, że przywiozę ją do was – układała na głos strategię – ty zrób tak, by została, byś ją odwoził, wieczorem się zdzwonimy i powiesz, w jakim była nastroju.
– Zuza nie martw się tak, poradzi sobie – stwierdził.
– Boje się, że bez nas jednak nie. – Patrzyła na niego z poruszeniem.
– Zuzka, Zuzka – pokiwał głową i wstał od stołu – wieczorem się zdzwonimy – zapewnił z troską i oddaniem dotykając jej ramienia.
Wiedziała, że mimo to, że bardzo stara się zgrywać twardziela, rozwód Agaty nie daje mu spokoju. I wcale nie chodziło mu o hotel, a po prostu o jej szczęście.
Wieczorem Agata zamknęła się w pokoju z Mileną. Zuza do późna słyszała ich śmiech i szepty, zachowywały się jak przyjaciółki, dzielące się największymi sekretami.
– Ciociu! – zawołała Agatę Milena przed wyjściem. – Tęsknię za naszymi sobotami – powiedziała zawstydzona.
– Kochanie – Agata cofnęła się ze wzruszeniem – jak wrócę obiecuję, że do tego wrócimy – zapewniła. – Nie będzie dokładnie tak samo jak wtedy, ale równie ciekawie. – Pogłaskała ją po włosach.
– Kiedy wrócisz? – zapytała z nadzieją Milena.
– Nie wiem. – Przytuliła ją mocno przed wyjściem.
Zuza ze wzburzeniem trzasnęła drzwiami samochodu.
– Co miało znaczyć to: „nie wiem”?! – zapytała z pretensją.
– Zuza, bo przecież nie wiem, ile to zajmie – dziwiła się jej wzburzeniu. Su jednak miała przedziwne uczucie, że Agata ma plan, którym nie zamierza się z nikim dzielić.
– Z tego co wiem, to sprawa zakończy się w poniedziałek! – zaczęła krzyczeć.
– A jak będą kolejne? – Agata wyraźnie zaczynała szukać wymówki.
– To co, zamierzasz nie wracać, dopóki wszystko się nie skończy?!
– Tak – z powagą odpowiedziała Agata.
– Chyba zwariowałaś! – Zuza nie potrafiła się uspokoić.
– Zuza, nie rób scen, zadzwonię w poniedziałek i powiem, co jest grane, – Starała się ją udobruchać, ale było to niemożliwe.
– Górska, wybij to sobie z głowy, nie pozwolę byś siedziała tam sama – powiedziała, kładąc nacisk na każde słowo, patrząc prosto w oczy przyjaciółce. Ale na Agacie nie robiło to wrażenia. Zuza też wiedziała doskonale, że jej działania z góry skazane są na porażkę. Jeśli Agata podjęła decyzję, nic nie było w stanie zmienić jej postanowienia.
Mimo to Su nie sądziła, że Agata będzie w stanie rozgniewać ją do tego stopnia. Była tak roztrzęsiona, że zostawienie przyjaciółki u Zacharewiczów okazało się dla niej prawdziwym wybawieniem.
Przed wyjściem wymieniła porozumiewawcze spojrzenia z Antkiem, ostentacyjnie zostawiając Agatę i nie proponując jej odwiezienia po spotkaniu z dziewczynkami.

Czekała na jego telefon i czekała. Nie rozumiała, dlaczego nie dzwoni. Dochodziła północ, gdy zdenerwowana wybrała jego numer.
– Co ty sobie myślisz? – zapytała ze złością.
– Zuza, przepraszam. – Antek był niepokojąco wyciszony.
– Antek, stało się coś? – zaniepokoiła się jeszcze bardziej. – Dlaczego nie dzwoniłeś?
– Zuza… nie wiem co będzie dalej. – Z każdym kolejnym zdaniem brzmiał na bardziej zmartwionego.
– Co ci powiedziała? – Jej lęk wzmógł się jeszcze bardziej. Była pewna, że on wie więcej.
– To, co tobie. Że nie wie, kiedy wróci – westchnął.
Coś jej nie pasowało, musiało być coś jeszcze. Była pewna, że po tych słowach Antek starałby się Zuzę pocieszyć, natchnąć optymizmem, a tego nie robił.
– Antek, co jeszcze ci powiedziała? – Nie kryła swojej pewności co do jego większej wiedzy w tym temacie.
– Tylko to – zapewnił najbardziej przekonująco, jak tylko potrafił.
Musiała mu zaufać, uwierzyć.
– Coś się stało? – zaryzykowała ostatni raz.
Milczał. Przerażała ją ta cisza w słuchawce, bo teraz miała niezaprzeczalny dowód na to, że przeczucia jej nie myliły.
– Zabroniła do siebie dzwonić, dopóki sama nie skontaktuje się z nami – przerwał ciszę.
– Chyba ją pogięło! – wykrzyczała wzburzona.
– Zuza, ja jej to obiecałem w imieniu wszystkich – wyznał łamiącym się głosem.
– Ale ja nie! – Rozłączyła się ze złością.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz