niedziela, 31 grudnia 2000

Rozdział 63 - Furia Su

Zuza zdenerwowana chodziła po pokoju gorliwie gestykulując. Ciasne pomieszczenie było wypełnione jej gestami, wzburzeniem, podniesionym tonem głosu. Efekt dodatkowo potęgowały pobrzękujące coraz głośniej powieszone na każdej z rąk bransoletki.
– Jesteś nieodpowiedzialna! – krzyczała do Agaty. – Zachowujesz się jak pieprzona małolata!
– Zuza, odpuść. – Agata zbytnio nie reagowała na scenę, jaką zgotowała jej przyjaciółka.– Czy ty rozumiesz hasło: ”Potrzebuję czasu”? Ja go potrzebowałam. Tak po prostu.
– I co ty z tym czasem zrobiłaś? No, słucham? – Su założyła ręce na piersi i wyczekiwała.
– Odpoczywałam – powiedziała obojętnie.
– Szkoda, że nam nie pozwoliłaś! – Na nowo podjęła swój nerwowy chód.
– A kto wam kazał robić tę całą szopkę? – Wzburzyła się lekko.
– Chyba się nie spodziewałaś, że znikniesz bez słowa, a ja uznam, że wszystko jest ok, przecież Górska tylko się rozwiodła! – mówiła z ironią. - Nic nie wiedziałam, myślałam, że zwariuję!
– Przecież kontaktowałam się z wami.
– Z nami! – parsknęła. – Ja nie jestem psychopatycznym okularnikiem, chyba, że czegoś o sobie nie wiem.
– To ty zachowywałaś się jak psychopatka, powinnaś przeprosić Jacka.
– Chyba śnisz! – krzyknęła. – On jest biedny i pokrzywdzony, a ja i Antek to ci źli!? –
Spostrzegła, jak Agata z wyrzutem na nią spojrzała. – Przeprosić to powinnaś Antka.
Agata milczała.
– Pewnie, nie odzywaj się, bo po co? – kpiła. – Facet tylko zostawił rodzinę i pojechał cię szukać. To w zasadzie mało istotne, co, Agata? Przez prawie dwa tygodnie czekał, aż przestaniesz się bawić w zbuntowaną nastolatkę. Oj nie, kochana, ty się stałaś mecenasem sztuki, zapomniałam – drwiła. –A on zepsuł ci zabawę, też bym się na niego obraziła. Masz rację nie odzywaj się do niego. To bardzo mądre.
– Zuza nie mam ochoty wyjaśniać, dlaczego nie rozmawiam z Antkiem. Chcesz, niech ci sam powie.
– Gratuluję! – Przystanęła i zmierzyła Agatę wzrokiem. – On naprawdę był twoim przyjacielem. A chcesz wiedzieć, co mi powiedział? – Widziała, jak przyjaciółka zaciska zęby i z trudem przełyka ślinę. – Że chce odpocząć od Ciebie i byłby wdzięczny, gdybym nie poruszała przy nim tematu twojej osoby, fajnie, co?
Agata wstała i szybko wyszła na podwórze. Zuza zdążyła do niej dobiec i zablokowała jej drogę ucieczki opierając się o drzwi kierowcy. Gdy odwróciła się z satysfakcją, zobaczyła, że Agata płacze.
– Potrzebowałam czasu – powiedziała łkając. – Nie mam zamiaru się przed wszystkimi tłumaczyć z mojego osobistego życia. Popełniliście wielki błąd, że nie daliście mi tego, o co prosiłam! – Patrzyła na nią z wyrzutem.
Zuza czuła, jak mięknie, jak robi jej się żal Agaty.
– Nic nie jesteś w stanie zrozumieć?! Dlaczego nie mogłam poradzić sobie z tym po swojemu? – Ścierała łzy.
– Chętnie cię wysłucham, wciąż na to czekam – powiedziała spokojnie Zuza.
– Nie jestem cyborgiem, moje życie w ciągu ostatnich kilku miesięcy przewróciło się do góry nogami, zostałam sama, postaraj się mnie zrozumieć!
– Pragnę cię zrozumieć, tylko ty mi na to nie pozwalasz, zamykasz się, uciekasz.
– Przepraszam – powiedziała zrezygnowana, bezsilnie przylegając do samochodu.
– Chodź do domu.
Piły herbatę z sokiem, który Roksi od lat przygotowywała według tej samej receptury, a który jak zawsze sprzyjał szczerym rozmowom. Agata opowiedziała o spotkaniu z Erickiem, o kolacji, o tym, co go przekonało, by zostawić jej aż tak wiele. Mówiła o spotkaniu z teściem. O podróżach po hotelach. O koleżankach ze Szwecji, imprezach, Anicie.
– Co takiego się stało w Krakowie? – dopytywała Zuza o to, co najbardziej ją niepokoiło.
Agata zamyśliła się.
– Zuza, daj Antkowi ode mnie odpocząć – popatrzyła na nią ze smutkiem.– Ja jeszcze nie byłam gotowa, by wracać.
– A on ciebie zmusił siłą. – Pokiwała głową rozbawiona. – Co ty tam robiłaś z tą bandą gówniarzy?
– Uczyłam się grać na gitarze – roześmiała się w końcu.
– Zwariowałaś?
– Tak. – Uśmiechnęła się zamyślona.
– Dobra, a co robimy z urodzinami Doroty? – zapytała Zuza, przypominając o imprezie organizowanej za kilka dni.
Agata spięła się.
– Nie dam rady – spojrzała na przyjaciółkę błagalnie.
– Jesteś to winna Dorocie, nie musisz rozmawiać z Antkiem. Będzie tyle ludzi, że spokojnie uda ci się go unikać.
– Umówię się z nią na kolację – próbowała się wymigać.
– Ona bardzo liczy na twoją obecność – powiedziała Su stanowczo.
– Zobaczymy.

Zuza znała doskonale te wybiegi, ale wiedziała jak sobie z nimi radzić. Nie mogła pozwolić, by Agata zastosowała swój standardowy unik. Nie tym razem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz