niedziela, 31 grudnia 2000

Rozdział 68 - Gorycz Doroty

Chyba powoli przywykała do tego, że już nie będzie tak, jak kiedyś.
Poranne spotkania nie były ekscytujące, były szybkie. Agata niby się uśmiechała, ale nie miała czasu na nic. Zawsze z telefonem przy uchu, zawsze w biegu. Wciąż nie rozmawiała z Antkiem, wszystko wskazywało na to, że tak już zostanie. Zuza stale sprawdzała przyjaciółkę, wciąż węszyła, pomimo, że nie mogła niczego odkryć. Jacek od powrotu Agaty stał się niepokojąco dziwny. Ich kontakt w zasadzie urwał się. Milczeli wspólnie, ale było to inne milczenie niż zwykle. Wciąż był dla niej uprzejmy, czasami się uśmiechnął. Jednak znikał, był zaspany, cokolwiek robił - miał opóźnienie. Magda od sytuacji z dziennikarzem i scysji z Jackiem nie integrowała się z nimi, zresztą nie było z kim. Została jej tylko Ulka. Wychodziły na kawę, czasami na obiad, to było wszystko. Jednak nawet ta relacja sprawiała trudności. Nie była w stanie zrozumieć, skąd Ulka czerpie energię i zapał. Zdawała się nie zauważać wszystkiego, co się pozmieniało i zapewne nie czuła żalu, że coś przeminęło. Dorota wracając do domu czuła zmęczenie. Z trudem znajdowała zapał na to, by być z dziewczynkami, by rozmawiać z Antkiem. Choć jej mąż dużo czasu spędzał z córkami, w domu, jego zachowanie bardzo ją martwiło. Nadal nie spał w nocy, zrywał się w śnie. Słyszała, jak schodził na dół.
Miała problemy z wstawaniem rano. Piąta trzydzieści nie była już rozpoczęciem nowego, ekscytującego dnia, była upiorną godziną pobudki. Męczyła ją apatia i zrezygnowanie, które powoli zaczynało władać całym jej ciałem. Marzyła o tym, by gdzieś wyjechać i odpocząć.
Postanowiła coś z tym zrobić.
– Jest Agata? – zapytała Ulkę.
– Agata – Ulka podniosła słuchawkę – Dorota do ciebie. – Wchodź, wskazała na drzwi.
– Spałaś? – odkryła ze zdziwieniem wchodząc do gabinetu szefowej.
– Normalnie nie wyrabiam. – Agata przeciągała się. – Mów, kochanie, co jest?
– Potrzebuję urlopu – poprosiła nieśmiało.
– Nie ma problemu – ożywiła się. – Przeze mnie nie miałaś wakacji, powinniście gdzieś pojechać. Mów, kiedy chcesz?
– Myślałam o listopadzie, chcę pojechać na groby, wróciłabym po jedenastym, dziewczynki będą miały trochę wolnego od szkoły – tłumaczyła.
– Jedźcie. – Przytuliła ją. – Jesteś ostatnio zmęczona – zauważyła Agata.
– Chyba jak każdy. – Nie miała siły wyrwać się z jej uścisku.
– Odpoczywajcie. – Pocałowała ją w policzek.
– Agata... – Zatrzymała się przed wyjściem. – Czy ty i Antek – mówiła nieśmiało – nie możecie przestać się na siebie gniewać? Reagowała na to pytanie tak, jak jej mąż. Zaciskała zęby, zawieszała się na chwilę, jej oddech przyspieszał i z powagą patrzyła na Dorotę.
– Nie martw się tym – uśmiechali się krzepiąco.
Miała wyjechać we wtorek, powoli pakowała torby. W poniedziałek z zawodem odkryła, że Jacek po raz kolejny nie zrobił tego, o co go prosiła. Wciąż ją zawodził.
– Widziałaś Jacka? – Do jej biura wpadła Agata.
– Nie – odpowiedziała z powagą. – Stało się coś?
– Jak go zobaczysz, powiedz, że go szukam. – Była bardzo zdenerwowana.
– Czy on coś zrobił?
– Tak, urodził się! – Agata była naprawdę wkurzona.
Dorota zaczęła się bać, że Jacek również zawalał na innych polach, że Agata to odkryła i że teraz go zwolni. Poczuła uczucie pustki i żalu. Co prawda jej relacja z Jackiem bardzo się rozluźniła, jednak nie chciała go tracić. Zdenerwowana poszła na kawę. Zaczęła się zastanawiać, czy powinna wyjeżdżać. Może gdy zostanie, uda jej się wymusić, by Agata dała mu jeszcze jedną szansę. Porozmawia z nim. Może jej posłucha. Przecież w zasadzie rozmawiał tylko z nią.
– Co ci? – Ulka przysiadła się do jej stolika.
– Agata jest bardzo wkurzona na Jacka – powiedziała z powagą. – Szuka go po całym hotelu.
– Zauważyłam – przyznała Ulka, co dodatkowo zdenerwowało Dorotę.
– Boję się, że go wyrzuci, on ostatnio nic nie robi – powiedziała cicho.
– Cholera, tak sądzisz? – Ulka wpatrywała się w nią z powagą.
– Nie wiem, ale zrobił się naprawdę bardzo dziwny. Jeszcze bardziej – dodała po chwili namysłu.
Zadzwoniła komórka Ulki.
– Agata mnie szuka. – Dziewczyna spojrzała wymownie, wstała od stolika i wyszła szybkim krokiem.
Dorota stawała się coraz bardziej podenerwowana.
– Mogę? – dosiadła się Magda.
– Siadaj, nie zauważyłam cię, przepraszam. – Zdziwiła się, że Magda przesiada się ze stolika obok.
– Dorota, wiesz... Ja już wcześniej chciałam z tobą porozmawiać – zaczęła skrępowana.
– Coś się stało?
– Chyba – zawahała się. – Ja nie podsłuchiwałam was specjalnie – usprawiedliwiła się. – Ale nie powinnaś się martwić o Jacka – powiedziała ze złością.
– Nie rozumiem.
– Ona go nie zwolni. – Patrzyła z powagą.
– Magda, skąd to możesz wiedzieć?
– Dziewczyny z baru wspomniały, że Agata przez dwa dni piła z Jackiem. Tu, w barze, to było wtedy, kiedy były twoje urodziny.
– Jesteś pewna, że właśnie wtedy? – Dorota nie chciała w to uwierzyć.
– Tak – powiedziała z lekkim zażenowaniem. – Bo sama się zdziwiłam, że nie byli u ciebie.
Dorota z trudem opanowała emocje.
– Ale to było dawno, może coś ci się pokręciło? – Starała się ze wszystkich sił ukryć zawód.
– Oni teraz się przenieśli do „Tunelu” – powiedziała Magda z powagą i lekkim przerażeniem.
– Gdzie? – Dorota nie miała pojęcia, czym jest „Tunel”.
– No tak, ty przecież nie wiesz, co to za miejsce – zamyśliła się skrępowana. – Tam wchodzą nieliczni, różne dziwne historie mówią o tym miejscu. Mój kuzyn jest taksówkarzem i wspominał, że zawozi tam co weekend z naszego hotelu dwie osoby. Piękną kobietę o długich, ciemnych włosach i wysokiego okularnika, który zachowuje się, jakby był lekko upośledzony. – Wymownie spojrzała na Dorotę.
– Dziękuję, że mi o tym mówisz. – Dorota spojrzała w oczy zdeprymowanej Magdy.
– Jest ci bliska. Nie chcę, by Jacek wciągnął ją w jakieś bagno. On jest nienormalny – powiedziała ze złością. – Nie pozwól, by ją w coś wrobił – mówiła z troską.
– Jasne.
Czuła się oszukana. Porzucona. Zła.
Obwiniała o to Agatę, pierwszy raz miała do niej o coś żal. Wyszła z jej urodzin, czuła się słabo, a jednak wieczorem piła z Jackiem. Od wtedy Jacek się zmienił.
Było jej wstyd, że obwinia o to Agatę, ale nie potrafiła w żaden sposób wyjaśnić jej zachowania. Zabrała jej jedyną prawdziwą, szczerą relację, jaką zbudowała w swoim życiu, tak po prostu.
Wymieniła Antka na Jacka. Nie potrafiła być zazdrosna o męża, chciała przecież, by się przyjaźnili, by było jak dawniej. Wtedy wszystko było lepsze. Teraz wszystko się psuło.
Myślała o tym w każdej chwili. Nie wiedziała, czy powinna wyjechać, czy zostawić tę sytuację bez interwencji.
Stała w recepcji, gdy dostarczono przesyłkę dla Agaty.
– Daj, zaniosę to jej – zaoferowała się Dorota.
– Dzięki – odkrzyknęła Magda.
W drzwiach minęła się z Jackiem.
– Co to? – zainteresował się pokrowcem, który trzymała.
– Nie wiem, to dla Agaty – wyjaśniła.
Otworzył jej drzwi.
– Jeżeli to jest to, o czym myślę, to jesteś zjebana – powiedział do Agaty, wskazując na pakunek.
– To jest właśnie to! – Agata podbiegła do Doroty, odbierając od niej przesyłkę. – Bałam się już, że nie dojdzie.
– Co to jest? – zaintrygowała się Dorota dziwną konwersacją.
– Nie pytaj – rzucił Jacek z sarkazmem i wyszedł z pokoju.
– Mój strój na Halloween – powiedziała Agata z rozbawieniem.
– Idziesz na bal?
– Nie. – Zmieszała się. – Jak przygotowania do wyjazdu? – Na siłę starała się zmienić temat.
– Prawie jesteśmy gotowe.
– Jedziecie same? – zdziwiła się.
– Tak, babski wypad – udawała rozbawioną.
– Aha. – Agata była zamyślona i dziwnie rozczarowana.
Dorota nie potrafiła zrozumieć jej reakcji. Teraz stała zamyślona wpatrując się w jeden punkt. Zupełnie nie pojmowała, co wprawiło przyjaciółkę w taki stan, tym bardziej, że od wielu tygodni nie komunikowała się z Antkiem. To, czy zostanie, czy też z nimi pojedzie, powinno być dla Zimmer zupełnie bez znaczenia, a najwyraźniej nie było.
– Agata. – Jacek wrócił i wyglądał na lekko zmieszanego tym, że Dorota tam nadal jest. – Zapomniałem przestawić monitoring – usiadł do jej komputera.
– Dalej się w to bawisz? – zaśmiała się Dorota, widząc znajomy obraz.
– Teraz to dopiero jest zabawa, co trzy dni pozwalam mu tu zajrzeć! – Posłał Dorocie chytry uśmieszek, czym tylko dodatkowo spotęgował jej tęsknotę za całkiem niedawnymi czasami.
– On jest nienormalny – skomentowała zachowanie Jacka Agata. – Dziecko wyrośnięte! – Rzuciła w niego zwiniętą w kulkę kartką.
– Powaliło cię? – Zrzucił kartkę na ziemię.
Agata rzuciła kolejną i z rozbawieniem patrzyła, jak chłopak się denerwuje.
– Zaczynasz? – Spojrzał na nią z pogardą.
– Nie. – Rzuciła kolejną.
– Walnij się w ten durny łeb. – Zamknął jej laptop i wyszedł.
Dorota czuła, jak narasta w niej niepojęty żal i tęsknota. Za Jackiem, za Agatą, za Antkiem. Czy Agata nie widziała, że Jacek nigdy nie będzie Antkiem? Dorota nie potrafiła tego pojąć. Dlaczego doskonałe porozumienie wymieniła na oscylującą wokół zera konwersację z introwertykiem? Tak bardzo pragnęła, by wszystko wróciło do poprzedniego stanu.
Siedziała kuchni i obserwowała Antka znoszącego ich torby na dół.
– Antek, czy Zuza szykuje jakieś przyjęcie? – zapytała z udawaną troską.
– Przecież jadą do mamy Karola – popatrzył zdziwiony.
– No tak, zapomniałam. – Zamyśliła się.
– Coś się stało?
– Nie – odpowiedziała.
– Dorota? – Jego czujność wzrastała.
– Nie wiem, czy to ciebie jeszcze interesuje, ale rozmawiałam z Magdą…
Czuła się podle, czuła się źle. Zrobiła coś przeciwko Agacie. Było jej wstyd. Pod przykrywką troski pragnęła, by Antek ją wyrwał z tego, w czym tkwiła, by wyrwał ją od Jacka.
Nie zawiódł jej swoją reakcją. Była pewna, że gdy pojawi się problem, Antek zareaguje tak, jak tego oczekiwała, nie pozwoli Agacie na popełnianie kolejnych błędów.
– Już ja jej urządzę Halloween! – Ze złością pakował ich torby do samochodu. – Niczym się nie martw i tylko nie mów nic Zuzie. – Pocałował Dorotę, ale była pewna, że myślami był bardzo daleko, tam gdzie powinien być.
A jednak nie czuła się z tym dobrze.

– Przepraszam, Agata – powiedziała w myślach. – Nigdy więcej nie stanę przeciwko tobie, przyrzekam – zadręczała się w drodze do Kostrzyna.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz