niedziela, 31 grudnia 2000

Rozdział 72 - Protowicz

Zuza radośnie wbiegła na zebranie zespołu Agaty, by umówić się z dziewczynami na przedświąteczne zakupy, których nie mogła się już doczekać. Była tylko Ulka. Siedziała blada, wpatrzona w gazetę.
– A tobie co? – Zuza nie widziała nigdy koleżanki w tak niepokojącym stanie.
Ale zanim ta zdołała cokolwiek odpowiedzieć, do biura wpadła Agata z resztą ekipy.
– Pierwsza! – śmiejąc się od wejścia ogłosiła Zimmer – Ulka? – Od razu spoważniała widząc minę bratowej.
Uwaga wszystkich raptownie skupiła się na milczącej kobiecie.
– Zaginął Protowicz – powiedziała po chwili z przejęciem przerywając głuchą ciszę i podała im gazetę.
– To jakiś problem? – zapytała ją ostrożnie Zuza.
– Tak. – Wyciągnęła rękę, by wziąć z powrotem gazetę i zaczęła czytać – Bernard Protowicz to postać kontrowersyjna. Prokuratura podejrzewa, że jego zniknięcie nie jest sprawą przypadku. Śledztwo ma wyjaśnić, czy osoby z jego przeszłości nie mają nic wspólnego z zajściem. Komisarz F. Korecki zdradził, że pojawiły się pewne poszlaki, jednak wszystko wymaga dokładnego sprawdzenia.
Zuza dostrzegła szybkie skrzyżowanie spojrzeń pomiędzy Agatą i Jackiem.
– Żal ci go, czy co? – zapytał Jacek z właściwą dla siebie ironią, która na nikim nie robiła już najmniejszego wrażenia.
– Mi? – wzburzyła się. – Chyba śnisz – parsknęła. – Nie chcę tylko już do tego wracać. Jestem potencjalnym podejrzanym, przecież to on zniszczył mi karierę, mam niewątpliwy motyw. – Spojrzała na nich bezradnie.
– Ulka, nie przejmuj się tym – pocieszał ją Jacek. – Twoje życie zawodowe przecież się odbudowało, dlaczego miałabyś teraz coś mu robić? W ogóle, co to za pomysł? Co niby mogłabyś mu zrobić? Zaciukać w ciemnym zaułku? A może trzymasz go gdzieś w piwnicy? - próbował zażartować w swoim stylu, ale w odpowiedzi otrzymał tylko kilka ciężkich, ponurych spojrzeń.
– Słuchajcie, dajmy sobie dziś spokój z zebraniem. A ty, Ulka, idź na kawę z Dorotą – zarządziła Agata – i uspokój się.
– A co z zakupami? – dopominała się Zuza będąc pewną, że asystentka Zimmerowej, choć nie należała do panikar, to zamartwia się zupełnie niepotrzebnie.
– Widzimy się o szesnastej – szybko powiedziała Agata. – Jacek! – zawołała go do swojego gabinetu.
Zuza zeszła z Dorotą i Ulką do restauracji. Wspólnymi siłami udało im się przekonać dziewczynę, że cokolwiek się stało, ona nie powinna się tym przejmować.
Po południu spotkały się w galerii handlowej na umówione zakupy. Zaczęły tradycyjnie od kawy.
– Nie wiem, co kupić Antkowi – denerwowała się Dorota nie mogąc wymyślić odpowiedniego prezentu dla męża.
– Daj mu rózgę – doradziła z lekką złośliwością Agata.
– Podpytaj go może, co potrzebuje? – Zacharewicz poprosiła nieśmiało szefową.
Ta zamyśliła się.
– Kup mu portfel – doradziła. – Ostatnio na stacji benzynowej, gdy mnie odwoził, rozleciał się mu zupełnie.
– Dzięki – Dorota odsapnęła z ulgą. – Jak dobrze, że ciebie mam. – Uśmiechnęła się do niej z wdzięcznością.
Wracały z torbami pełnymi zakupów. Agata zatrzymała się przy sklepie muzycznym i lekko się uśmiechnęła.
– A ty co? – Zuza zdziwiła się jej zainteresowaniem instrumentami.
– Nic. – Odeszła z tajemniczą miną.
– Zwariowałaś, cieszysz się do gitary? – Chciała dociec, czym spowodowany jest uśmiech przyjaciółki.
– Uśmiechałam się do tego pana. – Wskazała na mężczyznę obserwującego ją ze sklepu.
– Górska, ciebie zaczynają interesować faceci! – stwierdziła Zuza.
Agata roześmiała się i w tej samej chwili zaczęła wyciągać z torebki dzwoniący telefon.
– Zimmer, słucham… Tak… Nie rozumiem… Dobrze… Kiedy? Oczywiście… Do zobaczenia. – Patrzyła oniemiała przed siebie, przypominając w tym Ulkę o poranku.
– Tu ziemia do Agaty! – przywołała ją Zuza.
– Poczekajcie chwilę. – Była oszołomiona. Odeszła z telefonem kilka kroków od nich wykonując połączenie. – Jacek… – Zuza próbowała podsłuchać jej ściszony głos, ale nic więcej nie dosłyszała.
– Coś się stało? – Dorota zaniepokojona wpatrywała się w Agatę.
– Muszę was zostawić. – Próbowała uspokoić je swoim uśmiechem. – Coś mi wypadło.
– Kto dzwonił? – dopytywała Zuza, nie rozumiejąc jej nagłej zmiany zachowania i planów.
– A… jeden facet. – Machnęła ręką. – Muszę coś załatwić. – Odwróciła się i pobiegła do wyjścia.
– Facet? – Zuza z niedowierzaniem patrzyła za nią.
– Myślisz, że…? – Dorota się zaśmiała.
– Nie, chyba nie. – Zuza nie rozumiała, dlaczego zaraz po telefonie przyjaciółka skontaktowała się z Jackiem. To jej zupełnie nie pasowało do całości obrazu.
– Myślę, że nawet jak ma kogoś, długo nam go nie przedstawi. – Dorota uśmiechnęła się dwuznacznie.
– Niby dlaczego? – Zuza obruszyła się nie widząc ku temu żadnych przeszkód. Przecież były najlepszymi przyjaciółkami.
– Już sobie wyobrażam ciebie i Antka. – Była rozbawiona. – Jakbyście mieli wydać jedynaczkę za mąż.
Faktycznie, musiała zgodzić się z Dorotą.
– Nie ma faceta, który mógłby z nią być – Zuza przytaknęła wiedząc, że nikt nie potrafi tak się poświęcić dla Agaty jak ona i Zacharewicz.
– Ale może ona jest samotna? – Dorota starała się zmienić odrobinę perspektywę, z której Su patrzy na życie Zimmerowej.
– Ma nas, od obcych chłopów niech odpoczywa – uniosła się Zuza.
– Zuza, nie możesz tak. – Dorota starała się udobruchać koleżankę, jednak ta nie dawała jej na to szans.
– Mogę, mogę. Już jeden gnojek ją skrzywdził, kolejnemu nie pozwolimy – podkreśliła ze złością.

Nie chciała niepotrzebnie niepokoić Doroty, która zdawała się nie dostrzegać tego, co ona. A ona całą sobą przeczuwała, że Górska coś kombinuje. Działo się w życiu przyjaciółki coś takiego, co ta próbowała skrzętnie zataić. I Su była pewna, że nie chodzi tu o nową znajomość.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz