niedziela, 31 grudnia 2000

Rozdział 79 - Niespodziewany gość

Była połowa kwietnia. Nareszcie było ciepło, słonecznie i nikomu nie chciało się pracować. Nawet Dorocie. Siedziała z Ulką i Magdą w hotelowej restauracji, piły kawę i przedłużały to picie w nieskończoność, byleby tylko nie wracać do swoich biur.
Agata zawiozła Antka do serwisu samochodowego, by mógł odebrać Toyotę Doroty, która po tym, jak niespodziewanie mąż upodobał sobie jej srebrne, niczym nie wyróżniające się auto, nagle zaczęła niedomagać. Nie mogła zrozumieć, co sprawiło, że uwielbiany Hummer nagle stał się bardziej jej niż Antka, ale nie pytała o to, gdyż zdecydowanie lepiej jej się jeździło jego autem.
– Może chodźmy już na obiad – zaproponowała leniwie Ulka.
– Nie jestem głodna. – Magda wstała od stolika – Zresztą, niestety muszę wracać.
– A my? Też musimy? – Ulka błagalnie spojrzała na Dorotę.
– A my jeszcze nie. – Dorota zaśmiała się, odprowadzając Magdę wzrokiem. Zjadły razem obiad na restauracyjnym tarasie delektując się pierwszymi promieniami słońca.
Wracając do biur po zdecydowanie zbyt długiej przerwie minęły się z Jackiem, który po tym, gdy objaśniły mu, gdzie podziewa się Agata, wygarnął im znudzonym głosem, że nikt nie zajmuje się swoją pracą, wszyscy tylko udają.
Dorota siedziała w gabinecie i wciąż ziewała. Kolejna nieprzespana noc. Antek coraz bardziej ją martwił, coraz częściej wstawał w nocy budząc ją. Martwiła się o niego. Podpytywała Zuzę, czy nie mają problemów z restauracją, ale ta niezmiennie zapewniała, że wręcz przeciwnie.
Jednak czuła, że męża coś gnębi. Nie naciskała, by wracał na noc do domu, czasami wolała spokojnie wyspać się, niż zadręczać się jego zachowaniem. Próbowała z nim o tym porozmawiać, ale zapewniał że to nic takiego, zwykłe przesilenie wiosenne. Jednak to przesilenie zauważała i jesienią, i zimą, i teraz - wiosną. Już miała wychodzić z biura, gdy wpadli do niej Ulka z Jackiem.
Jacek bez słowa wyjaśnienia przejął jej komputer i włączył kamery.
Poczuła, jak po ciele przebiegł jej dreszcz przerażenia. Na parkingu parkował właśnie granatowy, sportowy samochód, bardzo dawno niewidziany w ich hotelu.
– Co ten kutas tu robi? – Jacek wpatrywał się w ekran. – Dzwoń do Antka – rozkazał.
– Po co? – Patrzyła oniemiała.
– Niech nie przywozi tu Agaty. – Nerwowo przybliżył kamerę na twarz mężczyzny.
Zimmer stał przy samochodzie i rozglądał się po parkingu.
– Myślisz, że do niej zadzwoni? – zapytała Ulka widząc, jak Eric wyjmuje telefon.
– Szlag! – Jacek ze złością wybierał na zmianę to numer Antka, to Agaty, jednak żadne z nich nie odbierało.
– Nie! – pisnęła Ulka widząc, jak samochód Agaty, a tuż za nim auto Doroty wjeżdżają na parking. Agata zaparkowała pod windą, a Antek tuż obok. Śmiała się, czekając aż on do niej dołączy. Nie zwracali uwagi na to, co działo się wokół, nie zauważyli granatowego samochodu.
Nagle Agata odwróciła się, najprawdopodobniej zawołana przez Erica. Wpatrywała się w postać oddaloną o kilka metrów i zrobiła kilka kroków w jej kierunku. Antek zatrzymał ją, przyciągając do siebie ramieniem.
Wszyscy zgromadzeni w biurze żałowali, że dysponują tylko obrazem i nie słyszą, o czym rozmawia trójka na parkingu.
Antek coś wykrzykiwał do Erica, ale Agata tylko przyglądała się ex-mężowi. Powiedziała coś do Antka, prawdopodobnie chcąc go uspokoić, nie pomogło. Chłopak ruszył w kierunku Zimmera, Agata pobiegła za nim. Stanęła pomiędzy nimi. Zapytała o coś Erica, ten odpowiedział. Powiedziała kilka słów do Antka, który wpatrywał się w nią ze złością. Mówiła spokojnie, zerkając co chwilę na Erica. Dotykała uspokajająco ramienia Antka, delikatnie głaszcząc go.
Dorota widziała, jak jej mąż zaciska pięści, jednak pozwolił Agacie odejść z Erickiem. Gdy został sam, kopnął ze złością ścianę. Rozejrzał się po parkingu. Spojrzał w kamerę, z której go obserwowali. Zrezygnowany ruszył do hotelu i po chwili wpadł do gabinetu Doroty.
– Co on tu robi? – zapytali go prawie równocześnie.
– Nie wiem – odpowiedział ze złością, patrząc na Jacka.
– Są w kawiarni – powiedział chłopak śledząc Zimmerów.
– To czekamy, aż wyjdą – Ulka zdjęła letni płaszcz i rozsiadła się na krześle.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz