niedziela, 31 grudnia 2000

Rozdział 82 - Wakacje

Zuza nie potrafiła odgadnąć, dlaczego Agata fundując im wakacje wybrała właśnie Grecję, do tego wykupując chyba wszelkie możliwe wycieczki fakultatywne. Zrozumiałaby urlop w hotelu na jednej z wysp, ale Ateny, pełne zabytków, nie mogły odpowiadać nikomu, z wyjątkiem Doroty.
Odpoczywali wieczorem na tarasie hotelu. Byli wyczerpani po kolejnym zwiedzaniu ruin.
– Chyba mam déjà vu! – Zuza ze śmiechem spojrzała na Antka.
– Przestań – odpowiedział naprawdę zażenowany sugestią Su.
– Ej, ale co by nie mówić, wygrałam – zaśmiała się, przekornie patrząc mu w oczy.
– Nigdy nie traktowałem tego poważnie, to dziecinada – chciał jak najszybciej zakończyć ten, najwyraźniej krępujący go, temat.
– O czym mówicie? – zainteresowała się Dorota.
– O pewnym nieporozumieniu – Antek zbagatelizował jej pytanie.
– Niedorzecznym – dodała Zuza.
– Idiotycznym – odprężony już Antek zaśmiał się lekko.

Zuza uwielbiała Antka. Nowego Antka. Odzyskanego.
Siedzieli zmęczeni na wielkich kamieniach i ze złośliwością, która wydawała się im zabawna, komentowali ekscytację Doroty. Kiedy czas odpoczynku się skończył, oboje równo przewrócili oczami i z minami męczenników ruszyli dalej.
– Zabiję Górską – wyznała Zuza, wspinając się na kolejne wzniesienie.
– Masz moje wsparcie. – Antek podał jej rękę, pomagając we wspinaczce.
– Jutro nigdzie nie idę – zapowiedziała. – Mam w dupie jej zmarnowane pieniądze. – Su wyraźnie miała dość. To nie są wakacje, to jest survival.
– Jeśli dziś się porządnie napijemy, to myślę, że Dorota jutro odpuści i nie będzie narażała naszego życia. – Antek chytrze spojrzał na Zuzę, która od razu zapaliła się do jego pomysłu.
– Do białego rana! – rzuciła mu wyzwanie.
– Ale bez zakładów. – Z lekką ironią spojrzał jej w oczy.
Wieczór był nareszcie taki, jakim powinny być wszystkie. Pili, tańczyli, śmiali się. Kasia szalała z aparatem i fotografowała rodziców. Był to prezent od ciotki Zimmer, który dostała do spółki z Mileną, by mogły uwiecznić wszystkie chwile i po powrocie pokazać zdjęcia Agacie Gdy zmęczona Dorota próbowała udać się do pokoju, Antek porywał ją na parkiet, wymieniając z Zuzą porozumiewawcze spojrzenia. To samo robiła Zuza, gdy jej mąż stwierdzał, że już późno.
W końcu Karol i Dorota nie wytrzymali, poszli spać, tłumacząc, że muszą położyć dzieci. Zuza siedziała z Antkiem przy barze i z triumfem stukali się szkłem, wypełnionym kolorowymi drinkami.
– Sądzisz, że jutro nam odpuszczą? – zapytała kompana.
– Sram na to – odpowiedział, zamawiając kolejne drinki.
– Za Agatę! – Zuza podniosła swoją szklankę.
– Za! – Uśmiechnął się przekonująco.
– Zadzwonię do niej. – Zuza zapaliła się do nagłego pomysłu, patrząc na aparat telefoniczny umieszczony w głębi, za barem. To był rewelacyjny plan. Agata zabroniła im do siebie dzwonić z wakacji zapowiadając, że nie będzie odbierała od nich połączeń. I ostentacyjnie rozłączała się, gdy Su próbowała z nią się kontaktować. No, ale tajemniczy numer, jak domyśliła się Zuza, zapewne powinna odebrać. Rozmawiając z barmanem wykonała kilka swoich najbardziej czarujących uśmiechów i już po chwili trzymała słuchawkę telefonu w ręku. Po kilku sygnałach odezwała się Agata.
– Cześć Górska! – krzyczała Zuza.
– Zuzka? – Agata była zaskoczona. – Pijana jesteś! – rozpoznała od razu.
– Jesteśmy – zaznaczyła.
– Dobrze się bawicie? – zapytała przejęta tym, że do niej dzwoni nie robiąc najmniejszych wyrzutów, że Su złamała zakaz.
– My tak, a oni nie wiem – zaśmiała się. – Ja z Antkiem siedzimy w zajebistym lokalu, podają nam drinki na twój koszt i nie wyjdziemy stąd, dopóki nas nie wyproszą – oznajmiła butnie.
– Daj ją – wyrwał jej słuchawkę Antek. – Nie wygrasz! – powiedział coś niezrozumiałego dla Zuzy, a może to alkohol tak bardzo zamazywał jej rzeczywistość? – Co robisz? – zapytał. – To pozdrów Julię. Dzięki. Halo? Halo! – powtarzał.
– Co za Julia? – Spojrzała pytająco na Zacharewicza, który rozdarty, wciąż mówił do głuchej słuchawki.
– Nie wiem. – Zrobił pełną konsternacji minę, czym zupełnie rozbawił Zuzę.
Następnego dnia, wylegując się błogo na leżakach przy basenie, mieli lekkie wyrzuty sumienia. Wiedzieli, że pozostali członkowie ich rodzin w pogoni za historią, w gorącym słońcu, pokonują kolejne przeszkody.
– Nie będę na siłę jednała się z nie swoją historią – Zuza przekonywała samą siebie, usprawiedliwiając swój brak globtroterskiej natury.
– Też jestem patriotą – przytaknął jej z lekkim sarkazmem Antek, podchodząc do skraju basenu.
Zuza widziała spojrzenia wielu kobiet skierowane ku niemu, gdy stał wpatrzony w wodę. Musiała mu przyznać, że był naprawdę przystojnym mężczyzną. I choć w niej nie wywoływał żadnych emocji, doskonale rozumiała kobiety, które zatracały się w tym, by go zdobyć.
– Dawaj, Zuza – wyrwał ją z zamyślenia, wołając z brzegu basenu, nie zwracając uwagi na dziesiątki wpatrzonych w niego oczu.
– Nie ma mowy! – od razu odrzuciła jego wyzwanie.
– Zuzka! – zawołał do niej z akcentem i tonem głosu niezwykle zbliżonym do głosu Agaty.
– Tu mnie masz! – Podeszła do wody.
– Pięć basenów. Przegrany tłumaczy, dlaczego dziś znowu pijemy do rana – zapowiedział.


Na lotnisku Zuza z sentymentem patrzyła na Antka. Spędziła z nim naprawdę kilka fantastycznych wieczorów i z satysfakcją stwierdzała, że to kim, był teraz, nie miało nic wspólnego z tym, kim był kilka lat temu. I cokolwiek by nie mówił, czuła, że Agata miała z tym wiele wspólnego. Bo jej Agata była kimś, kto odmieniał rzeczywistość. Sprawiała, że wszystkim było lepiej.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz