niedziela, 31 grudnia 2000

Rozdział 86 - Odkrycie

Antek był oschły, zamknięty w sobie. Miała dość jego ciągłego milczenia i dystansu, jaki wciąż budował, jednak nie miała już pomysłu, jak temu zaradzić. Jej małżeństwo przechodziło kryzys, a ona nie wiedziała, dlaczego tak się dzieje i jak się zachować - czy przeczekać ten rozdźwięk, czy zacząć walczyć o związek.
Niespodziewanie w tym całym zapętleniu została zaskoczona przez własnego męża. Zaprosił ją na kolację z okazji rocznicy ślubu, o której ona całkowicie zapomniała. Teraz już zupełnie niczego nie potrafiła zrozumieć.
Agata wyciągnęła ją na zakupy i choć jeszcze dwa dni wcześniej byłyby one dla niej męczarnią, tego dnia jednak stanowiły doskonałą odskocznię od narastającego w niej uczucia paniki, które spowodowane było zagubieniem we własnym życiu, małżeństwie. Tradycyjnie najpierw poszły na kawę, a potem Agata z zaangażowaniem wybierała dla niej sukienkę na kolację z mężem. Miała w głowie wizję i z uporem przekonywała Dorotę do kolejnych przymiarek. Ta posłusznie mierzyła wszystkie, wciąż donoszone przez przyjaciółkę ubrania.
W którymś z kolei sklepie Agata z zachwytem podała jej sukienkę w odcieniu delikatnego różu.
Dorota patrzyła w swoje odbicie z dumą i ulgą, obserwując reakcję przyjaciółki.
– Piękna jesteś. – Agata przytuliła ją.
– Sukienka jest piękna. – Zawstydzona Dorota uśmiechała się do własnego odbicia. Po raz kolejny zaskoczyło ją to, jak Agata dobrze ją znała. Doskonale wiedziała, co do niej pasuje, w jakim kroju i kolorze będzie się czuła komfortowo. Może to właśnie było rozwiązanie? Może powinna na nowo uwieść swojego męża, sprawić by jej pożądał, a ta sukienka, w której wyglądała naprawdę ładnie, mogła stanowić początek tego procesu. Nagle, jakby otrzeźwiona z długiego snu, zapragnęła tego dokonać, chociaż spróbować. Przecież pamiętał o rocznicy ślubu, zarezerwował stolik we włoskiej restauracji. Ten gest był znakiem, za którym powinna podążać.
Dumne z zakupu szły spokojnie w kierunku parkingu, gdy z jednego z butików wybiegła dziewczyna z burzą loków i o wyjątkowo pięknym uśmiechu.
– Agata! – zatrzymała ją.
Dorota ze zdziwieniem obserwowała, jak Zimmer w panice patrzy na dziewczynę. Wydawała się wręcz oniemiała, jakby nie wiedziała, jak powinna postąpić. Dorota pierwszy raz widziała tak wielką konsternację i popłoch w postawie przyjaciółki.
– Julia, zadzwonię do ciebie później – rzuciła Agata szybko. – Teraz nie mogę rozmawiać – mówiąc to pociągnęła Dorotę za sobą i szybkim, zdecydowanym krokiem ruszyła przed siebie.
– Ale co z jutrem, będziecie? – krzyknęła za nimi dziewczyna.
– Tak! – rzuciła Agata nie zatrzymując się, nawet nie obracając się w jej kierunku.
– Może po spektaklu pojedziemy na kolację, na podwójną randkę?– nie ustawała w próbach i wciąż krzyczała, podążając za nimi.
– Julia, zadzwonię! – Zimmer już prawie biegła.
Gdy dotarły na parking, Agata ciężko oddychała. Miała wypieki na twarzy i nerwowo odpaliła papierosa. Ręce jej drżały. Była przerażona i roztrzęsiona.
– Z kim idziesz na tę randkę? – zapytała ją, pełna poruszenia.
Agata spojrzała na nią w popłochu.
– Z nikim. – Było widać, że starała się opanować emocje, jednak jej przyspieszony oddech, niczym po wyczerpującym maratonie, był jednoznaczną odpowiedzią. – Wracaj do domu, miłej zabawy jutro. – Pocałowała przyjaciółkę w policzek i pobiegła do swojego samochodu.
Dorota śmiała się ubawiona zachowaniem przyjaciółki, która bez wątpienia została właśnie zdekonspirowana. Nie mogła tego pojąć, ale wszystko wskazywało na to, że Agata miała kogoś. I to kogoś, o kim nikomu nie powiedziała, w dodatku panicznie bała się, że sprawa się wyda.


Wieczorem jadła z mężem kolację w pięknej restauracji, było naprawdę miło. Wciąż myślała o sytuacji, jaka miała miejsce podczas zakupów.
– Wiesz, wydaje mi się, że Agata kogoś ma – mówiąc to, uśmiechnęła się tajemniczo.
– Nie, no co ty? – Antek od razu odrzucił taką ewentualność, jednak zdezorientowany odłożył sztućce i patrzył na żonę pytająco.
Opowiedziała mu o spotkaniu w galerii handlowej z dziewczyną, przed którą Agata w przerażeniu uciekła. Antek z przejęciem wsłuchiwał się w każde jej słowo.
– Nic więcej nie powiedziała? – dopytywał. – Nie wyjaśniła niczego? – Był bardzo zaangażowany w usłyszaną opowieść.
– Nie. – Kręciła głową z przekornym uśmiechem.
Antek siedział zamyślony. Próbowała rozpoznać czy to niepokój, czy może zazdrość o Agatę.
– To trochę dziecinne, że się przed nami ukrywa – kontynuowała ciesząc się, że nareszcie ma temat do rozmowy z mężem. Agata jak zawsze była dla niej wybawieniem. Nawet teraz, gdy o niej plotkowali, ratowała sytuację swoją osobą.
– Może to ktoś bez znaczenia? – Antek nagle zaczął bagatelizować całą sytuację.
– Jasne, a ona trzęsie się jak galareta. – Spojrzała z ironią na męża.
– Jej życie – powiedział stanowczo, jednak nie do końca obojętnie.
– Nie interesuje cię, kim on jest? – prowokowała go do rozmowy.
– Nie – próbował zamknąć temat. Nagle nie było w nim ani zazdrości, ani niepokoju. Nie takiej reakcji się spodziewała się. Bardziej próbował zlekceważyć temat, niż go drążyć.
– I przyjdzie wam wydać jedynaczkę – śmiała się, nie dając się zbyć.
– Nie rozumiem? – spojrzał na nią pytająco.
– Kiedyś powiedziałam Zuzie, że jak Agata będzie chciała na nowo układać sobie życie, największy problem możecie sprawiać wy – mówiła pogodnie.
– Ja i Zuza? – patrzył zaskoczony, nie poddając się jej dobremu nastrojowi.
– Agata to cudowna osoba, zasługuje jak nikt inny na to, by być szczęśliwą – wyznała szczerze.
– Wiem – powiedział chłodno.
Dorota poddała się. Nie miała tak wielkiej siły przebicia, by naciskać męża na dalszą rozmowę. Znowu, jak od dłuższego czasu, gdy zostawali sami, towarzyszyło im głuche milczenie. Czekała tylko na to, by Antek zasugerował, że zostanie w mieście na noc. I choć nie zdecydował się na to, czuła że i tak myślami jest zbyt daleko, że nie jest z nią.
Wracali hummerem Antka przez centrum Wrocławia. W grupie ludzi stojącej na skwerze przy teatrze, którą właśnie mijali, zaledwie na kilka metrów od ich samochodu, Dorota rozpoznała dziewczynę z galerii. Siedziała na kolanach mężczyzny na wózku inwalidzkim.
– To ona – wskazała mężowi dziewczynę z burzą loków.
Antek podczas postoju na światłach z uwagą ich obserwował. Grupa się rozchodziła. Nie widzieli wśród nich Agaty.
– Nie! – Dorota prawie krzyknęła z oburzeniem.
Do dziewczyny podszedł mężczyzna z blizną, którego Dorota od razu rozpoznała. To był na pewno on. Przytulił Julię, przyjacielsko klepiąc chłopaka na wózku. Zmieniło się światło i Antek ruszył.
– Myślisz, że Agata spotyka się z tym Bonifacym? – Z przerażeniem spojrzała na męża powoli układając wszystkie zdarzenia w logiczną całość.
– Przecież jej tam nie ma. – Nie był tym tak poruszony jak ona. Wręcz przenikał go błogi spokój, nietypowy dla odkrycia, jakiego właśnie dokonywała Dorota.
– Umawiali się na podwójną randkę! – Oglądała się z zainteresowaniem w ich kierunku. – To dlatego go ukrywa! Ten facet mnie przeraża. – Nie kryła swojego lęku o przyjaciółkę.
– Daj spokój. – Antek przyspieszył, ignorując jej obawy.

Kompletnie nie rozumiała jego braku zainteresowania. Była pewna, że właśnie odkryła tajemnicę Agaty. Teraz wiedziała już, skąd wzięły się jej zachowanie i ucieczka. Jedyne, czego nie chciała, to mieć do czynienia z mężczyzną, którego wybrała Agata. Postanowiła milczeć i pod żadnym pozorem nie wspominać o tym Zuzie. Bonifacy był w wieku zbliżonym do Erica i nie było to jedyne, co ich łączyło. Ubierał się w ekstrawaganckie garnitury i z pogardą patrzył na wszystkich wokół siebie. Zachowywał się jak zwycięzca, zawsze pełen pychy. Jego spojrzenie było złe. Nie potrafiła pojąć, dlaczego Agatę pociągają tacy mężczyźni. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz